O nas

Pasted to projekt założony w lutym 2010 roku przez dwóch warszawskich studentów – Marcina Sieranta i Konrada Kwiatkowskiego – przy udziale ich przyjaciół.

Pierwotnie chodziło o dobrą zabawę i nic się nie zmieniło. Lubimy dużo gadać i interesujemy się wieloma sprawami, więc piszemy o tym, czym się interesujemy. A bardziej dokładnie – o tym, co konsumujemy.

I nie chodzi nam tylko o jedzenie, choć o to też. Konsumujemy też muzykę, filmy, reklamy, zdjęcia, wystawy, a także wódkę (a potem najczęściej imprezujemy), kawę w papierowym kubku i napoje energetyczne (ale o tym ostatnim jakoś niechętnie piszemy). Oprócz tego buty, koszulki, telefony, iPhone’a, iPody, MacBooki, od biedy komputery PC, czasami nawet gry komputerowe.

A przy okazji żyjemy w wielkim mieście, codziennie wdychamy jego powietrze i je oglądamy – ludzi, budynki, pojazdy, wszystko co pojawi się w zasięgu wzroku. I potrafimy się zachwycać, albo wkurzyć. Staramy się mało denerwować, ale czasami trudno tego uniknąć (chociaż jest kilka prostych zabiegów: nie pisać o polityce, ani o religii; narażamy się jedynie pisząc o Makach, ale to już grozi denerwującymi komentarzami, sama tematyka jest ok). Nie unikamy za to komercji, przeciwnie – pławimy się w niej. Jak w życiu.

I jeszcze jedna ważna sprawa – jeżeli o czymś piszemy, to za to ręczymy. To znaczy że już kupiliśmy, zamierzamy kupić, mamy jakieś doświadczenie związane z daną marką, usługą, czy czymkolwiek co opisujemy, albo możemy to zobaczyć w Warszawie, od biedy w Polsce, w najgorszym wypadku w Berlinie, a jednocześnie jest to w zasięgu naszej ręki. SLS jest ładny i chciałbym go sobie kupić, ale się na to dziwnym trafem nie zanosi. Limitowana edycja butów dostępna w Japonii jest naprawdę niezła, ale niestety nie mieszkam w Tokio ani okolicy, a na eBayu też nie zamierzam polować. Wreszcie nowa siedziba (wpiszcie co chcecie) budowana w Bilbao, Dubaju czy Kuala Lumpur jest przepiękna i genialna, ale nie będziemy jej widywali na co dzień. Chyba, że kiedyś uruchomimy malajską edycję, ale prawdę mówiąc wolałbym hawajską…

Założenia są wspaniałe, w praniu różnie z tym wychodzi (ale raczej nie ma tragedii). Byle tylko było to przyjemne; nawet jeśli okupione ciężką pracą.

PS. Manifest który popełniliśmy zakładając Pasted jest wciąż dostępny.