Wojna z selekcją

08 marca 2011, Marcin Sierant

Warszawa znów chce zakazać selekcji w klubach. Tym razem w ekspresowym tempie, a pomysł nie pochodzi już z Urzędu Dzielnicy Śródmieście, bo opowiada o nim pełnomocniczka prezydent Warszawy ds. równego traktowania. Sprawa wygląda poważnie.

Wcześniej taki pomysł pojawił się w dzielnicy Śródmieście, dziwnym trafem tuż przed wyborami samorządowymi. Na całe szczęście zaistniał w mediach na krótko, a o całej sprawie dość szybko zapomniano. Tym razem ma być jednak inaczej.

Wszystko przez testy przeprowadzone w miniony weekend równolegle w Warszawie, Paryżu, Sztokholmie, Bilbao, Belgradzie i jeszcze kilku innych europejskich miastach. W każdym mieście sprawa dotyczyła innej mniejszości, ale wszędzie – dyskryminacji w klubach. Chodziło o porównanie – do wybranych klubów próbowali (w przypadku Warszawy) wejść najpierw czarnoskórzy, a potem biali. Wchodzą dwójkami, a jedni i drudzy są ubrani tak samo – granatowa koszula, sweter, odpowiednie buty, itd. Podobno schludnie – tego nie będę się czepiał, zakładam że do testu przygotowano się rzetelnie i uwzględniono także takie czynniki jak moda.

O całej akcji można było przeczytać w poniedziałkowej „Gazecie Stołecznej”. W skrócie – czarnoskórzy nie weszli  w sobotę do Enklawy, Parku (klub SGH) i Mono Baru, a weszli do ZOO i The Nine. Kinga Wysieńska z Instytutu Spraw Publicznych tłumaczy że były to testy na dyskryminację, ale jednocześnie zaznacza:

Ten test nie jest po to, by generalizować, że taki czy inny kraj to kraj rasistowski. Tak naprawdę nic nie możemy powiedzieć o skali tego zjawiska ani o jego przyczynach – zaznacza Kinga Wysieńska. – Ale byliśmy świadkami nierównego traktowania. Jaki jest powód, że osób czarnoskórych nie wpuszczono, a wpuszczano Polaków? Są podobnie ubrani, w podobnym wieku, metodologicznie wręcz identyczni.

Dodam tylko na marginesie, że także w grupce białych, którzy są podobnie ubrani i w podobnym wieku jedni wejdą, inni nie wejdą, a przecież metodologicznie są wręcz identyczni. Ponadto żaden selekcjoner nie powiedział wprost, że chodzi o kolor skóry, więc nie wiadomo o co chodziło. Mogło tam dojść do rasizmu, ale nie musiało. Mało tego, to samo tłumaczyli w klubach.

Menadżer Enklawy (wynajmuje lokal od miasta) Marcin Twardowski mówi, że ostania sobota karnawału to niefortunny dzień na test. – Wtedy jest bardzo dużo ludzi. Nastawiamy się na klientów z kartami klubowymi – przekonuje.

Fakt, że biali weszli bez problemu, ale to też kwestia przypadku. Mono jest akurat w lokalu prywatnym, ale ze strony klubu także było wyjaśnienie.

Może selekcjonerowi wydało się, że chcący wejść nie pasują do charakteru imprezy. Każdy klub ma profil, swoich klientów – mówi Tomasz Dudek, dyrektor artystyczny Mono Baru. Według niego nie było dyskryminacji, a w Mono Barze często bawią się czarnoskórzy artyści i goście.

Potwierdzam, widziałem i to nie raz. A co czwartek są przecież Jam Sessions, gdzie gromadzi się prawdziwy miks kulturowy. Podejrzewam, że jakby lepiej poszukać, u kogoś znalazłyby się nawet zdjęcia na potwierdzenie.

AKTUALIZACJA: Wystarczyło pół godziny, kilka telefonów i zdobyłem zdjęcie z Mono sprzed miesiąca. Mamy remis, bo to zdjęcie ma dokładnie taką samą wartość jak jednorazowy test przeprowadzony w sobotę. Nie jestem zwolennikiem wytykania palcami, ale w tym przypadku trzeba chyba wszystko tłumaczyć jak dziecku. No dobra, jak osobie która nie ma zielonego pojęcia ani o klubach, ani tym bardziej o selekcji.

No, ale ja nie przeprowadzałem badania, więc moje obserwacje są niemiarodajne. Te „oficjalne” są o wiele lepsze, mimo że tak naprawdę nic nie można powiedzieć o skali tego zjawiska ani o jego przyczynach. I te oficjalne sprawiają, że Karolina Malczyk-Rokicińska, pełnomocnik prezydent Warszawy ds. równego traktowania zapowiada właśnie miejskie plany.

- Chcemy wprowadzić do umów na najem lokali zakaz prowadzenia tam selekcji – mówi Malczyk-Rokicińska. Jego przestrzeganie sprawdzaliby klienci. Gdyby okazało się, że w klubie jest selekcja, jego właściciel tłumaczyłby się w ratuszu. – Z klubem drugi raz przyłapanym na selekcji zrywalibyśmy umowę lub nie przedłużalibyśmy jej.

Rzeczniczka ma nadzieję, że zmiany uda się wprowadzić w ciągu miesiąca. Nie każdy klub na szczęście wynajmuje lokal od miasta, a i nie wszędzie uda się te zapisy do umów wprowadzić – wszystko zależy od tego czy są podpisane na czas nieokreślony czy określony (a raczej to drugie), od wysokości kar umownych – generalnie od możliwości wprowadzenia nowych zapisów do umów. No, ale każdą umowę trzeba będzie pewnego dnia przedłużyć…

Przy okazji ostatniego tego rodzaju pomysłu podawano liczbę 40 klubów. Około 40 klubów w Śródmieściu wynajmuje lokale od miasta. To dość dużo, trzeba przyznać. Nie będę powtarzał tego, co pisałem pół roku temu, bo to trochę walenie głową w mur (podkreślę jedynie, że sam kilka razy nie wszedłem, a i tak jestem zwolennikiem selekcji). Do władz miasta nie przemówią raczej ani argumenty dotyczące bezpieczeństwa w klubach, ani tym bardziej te dotyczące różnych profili klubów, niepisanych zasad, różnych subkultur czy grup społecznych. W XXI wieku, w kraju należącym do Unii Europejskiej, każdy ma przecież mieć prawo korzystać z tego co inni, a to że ja nie chodzę do United przy ulicy Fort Wola w Warszawie, ani gdzieś tam na Wale Miedzeszyńskim, czy na Grochowie (na pewno coś się tam znajdzie) to już moja prywatna sprawa. Przecież mógłbym.

Mam nadzieję, że to kolejny z pomysłów, o których fajnie się rozmawia w mediach, ale potem albo okazuje się, że to niewykonalne, albo ktoś rzuca po cichu „darujmy sobie” i sprawa kończy żywot tak szybko jak rozpoczęła. Jeśli jednak nie, każda próba przekonywania nas, że ratusz walczy o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 dla Warszawy będzie kłamstwem, bo ratusz w 2011 roku postanowił radykalnie zmniejszyć liczbę klubów w mieście. Albo jeszcze bardziej utrudnić do nich dostęp. No, a w każdym razie na pewno zmusić właścicieli do kombinowania i omijania prawa.

Więcej o planach miasta na Gazeta.pl. Zdjęcie: B. Wiącek dla EXQUISITE. Drugie zdjęcie: autor nieznany.

PS. Początkowo pomyliłem nazwy klubów – oczywiście goście weszli do ZOO i nie weszli do Enklawy. Teraz, rzecz jasna, wszystko jest już prawidłowo. Za pomyłkę przepraszam.

PS2. Jeszcze nie minął dzień, a sprawa zaczyna się wyciszać i tonować – teraz mówi się o okrągłym stole między ratuszem a klubami. Czyli prawdopodobnie wszystko zostanie po staremu.

Marcin Sierant, 08 marca 2011, 10:08 / Polecamy, Przewodnik / Tagi:

1 Odpowiedź do “Wojna z selekcją”


  • Już widzę jak o godzinie 18 pod PKiN będzie podjeżdżał PKS z Małkini, pasażerowie będą spożywać kolację w postaci kebaba w jednej z budek po czym obiorą kurs na Kredytową. Co za dramat.

Dodaj Komentarz

Connect with Facebook