Polscy marketerzy mogliby się wciąż sporo nauczyć od tych, których zatrudnia IKEA. Przepis jest nieskomplikowany – wystarczy realizować produkty tak proste jak meble które się sprzedaje.
Sam jestem w stanie z pamięci przywołać kilka ich akcji. Kiedyś mieli ciekawą polityką dotyczącą sprzedaży parasoli – obowiązywały dwie ceny. Gdy świeciło słońce – wyższa, gdy padał deszcz – niższa. Mimo że zdrowy rozsądek przedsiębiorcy nakazywałby robienie czegoś przeciwnego. Całkiem niedawno też krakowska IKEA nie mogła dogadać się z miastem w sprawie organizacji ruchu przy wyjeździe z parkingu i w związku ze zbyt krótkim zielonym klienci sklepu czekali po 40 minut na wyjazd. Dlatego rozdawano stojącym w korku ciepłe napoje.
Tym razem nie ma jednak ani obniżonych cen, ani gratisowej herbaty, ale pomysł i tak jest świetny. Kojarzycie pana „Krzesło” który pojawia się przy stacji metra Centrum w Warszawie? Jeśli przechodzicie tamtędy raz na jakiś czas, musieliście przynajmniej raz go spotkać. Spotkali go też marketingowcy z Ikei, którzy wpadli na bardzo prosty pomysł – IKEA sprzedaje krzesła, a pan Paweł ma kilkuletnie doświadczenie w grze na krzesłach, więc powinien być dobrym testerem.
Pomysł oczywiście oryginalny nie jest. Jest w zasadzie straszliwie oklepany, bardziej niż samochód z komisu. W Polsce też pojawiła się moda na zatrudnianie internetowych oraz „lokalnych” idoli w kampaniach reklamowych – Media Markt wykorzystywało kiedyś Gracjana Roztockiego, a któryś z producentów mrożonek „odkrył” muzyczne talenty z YouTube i MySpace. Jedno do drugiego pasuje średnio, zwłaszcza w przypadku tych nieszczęsnych mrożonek.

Pan Paweł przyznał zresztą w wywiadzie, którego udzielił dwa lata temu redaktorowi serwisu Wiadomości24, że został zaproszony do castingu dla Media Markt, ale na miejscu okazało się, że jak zwykle zaproszono cały „spęd”, czekania było na kilka godzin, a w rezultacie otrzymałby tylko jakieś 200 zł po dwóch miesiącach. IKEA musiała chyba złożyć lepszą ofertę, bo się udało.
Oczywiście, wszystko może się jeszcze popsuć, a z czasem może się okazać, że świetny pomysł spotkał się z beznadziejnym wykonaniem. Na razie o samej akcji wiadomo niewiele, poza krótkimi filmikami z „castingu” przeprowadzonego wśród krzeseł, które – wraz z innymi informacjami i konkursem – można obejrzeć na facebookowym profilu IKEA Warszawa. Zapowiada się jednak fajnie, a IKEA po raz kolejny pokazuje, że nie ma też problemu z graniem własnym wizerunkiem (ostatnio na Facebooku wstawili poradnik jak zrobić Stonhenge a’la IKEA).
No i rozbroił mnie ten ludek z instrukcji z dorysowanymi pałeczkami.







0 Odpowiedzi do “IKEA testuje krzesła”