Bezsenność

03 marca 2011, Konrad Kwiatkowski

Jest godzina 2:30, muszę wstać najpóźniej o 5:30 żeby zdążyć na egzamin. Powinienem spać już od dobrych dwóch godzin ale za nic mi to nie wychodzi. Bezsenność nie zna litości.

Wszystko było skrzętnie zaplanowane, w nocy z poniedziałku na wtorek specjalnie się nie wyspałem aby dziś wieczorem być zmęczonym, paść na łóżko i momentalnie zasnąć. Dlaczego zatem się nie udało? Położyłem się około 24, standardowo licząc ile godzin snu mi pozostało. Wtedy miałem ich przed sobą pięć i pół więc nie tak źle.

Sesje udało mi się zakończyć z dwiema poprawkami, jedna do przodu, druga -- to okaże się jutro (chyba powinienem już spać?). Na zmianę z merytorycznym materiałem egzaminu, w głowie przeplatają mi się zaplanowane na ten tydzień spotkania, obowiązki i rozgrzebane sprawy. Przychodzi SMS, czytam, odpisuję, sprawdzam godzinę -- już 0:40. Niedobrze, to już prawie pierwsza, zostało mi tylko cztery i pół godziny snu.

Usilnie postanawiam zasnąć, ale im bardziej próbuje, tym bardziej mi to nie wychodzi bo przecież powinienem już spać! Zaczynam myśleć o czymś innym, przypominam sobie film który ostatnio widziałem. Jako że była to Incepcja (swoją drogą dobry wybór przed pójściem spać) to poddaję analizie cały koncept i sprawdzam czy wszystko się zgadza. Nie zgadza się, zaczynam zatem rozważać dlaczego. Po dłuższej chwili poddaję się i decyduje że zweryfikuję to jutro (po tej cholernej poprawce).

Zrobiło się za ciepło, wstaję z łóżka żeby uchylić okno i odwracam pościel na drugą stronę. Kładę się i nagle, ni stąd ni zowąd zaczynam kojarzyć  jak nazywała się sieć multipleksów przed tym jak została wykupiona przez Cinema City. Co za dramat, wiem że dopóki sobie tego nie przypomnę, nie zasnę. Decyduję się zatem na drastyczne posunięcie -- Wikipedia. Uff kamień z serca, faktycznie tak było (nie, nie powiem Wam jak, pomęczcie się). Przy okazji otwarcia komputera zerkam na godzinę, dochodzi druga. Świetnie, daje mi to już tylko 3,5 godzin snu.

Z mocnym postanowieniem zaśnięcia kładę się z powrotem na łóżko. Co dalej? Owiec liczył nie będę, a egzamin sam się nie napisze. Zaraz zaraz, budzi się we mnie właśnie myślenie kreatywne, pomysły wszelkich przyszłych potencjalnych przedsięwzięć mnożą się i troją. Wszystko wydaje się takie oczywiste i do zrobienia najlepiej już teraz od zaraz. Mija dłuższa chwila, zerkam na telefon i widzę że jest już po drugiej. Z tego snu chyba nic nie będzie, siadam przed komputerem przelewam myśli na papier i obserwuję.

Okazuje się że Iggy świetnie by mnie zrozumiał, ponieważ dokładnie noc wcześniej miał ten sam problem. Maks chyba też coś na ten temat wie…

W zasadzie nie raz o tym czytałem, zrezygnowany nie sprawdzam już godziny i padam na łóżko. W pewnym momencie zasypiam. Dosłownie chwilę później odzywa się budzik. Odrzucam. Czynność tą powtarzam jeszcze cztery razy. W myślach mówię sobie za każdym razem: no spokojnie, jeszcze kwadransik. Suma sumarum wychodzę spóźniony. Jadąć na wydział po raz kolejny dochodzę do wniosku że powinienem nabyć jeden z tych śmiesznych uciekających budzików…

A pomyśleć że wszystko to przez niedającą spokoju myśl, że przecież powinienem już spać. Dziś zapewne jak na złość zasnę w oka mgnieniu. No chyba że śpię nadal, tylko zapodziałem gdzieś swój totem?

Konrad Kwiatkowski, 03 marca 2011, 7:30 / Marudzenie /

4 Odpowiedzi do “Bezsenność”


  • Mam dokładnie odwrotnie. Zasypiam w każdych warunkach, po wypiciu każdych ilości kawy i energetyków (chociażby wczoraj, pół godziny po wypiciu 0,5l Tigera smacznie spałem)… A że, „prokrastynacja” (jakże piękna nazwa dla lenistwa) powoduje, iż zaczynam się uczyć dopiero po południu – wieczorem, to staram się zrobić wszystko, aby zbyt wcześnie nie zasnąć. Niestety zazwyczaj się nie udaje.
    Ale nie martwię się, bezsenność na pewno przyjdzie z wiekiem! (jak już nie będzie mi do niczego przydatna ;))
    A egzamin mam jutro, całe szczęście o 16 ;)

  • W Science Museum sprzedają budzik rakiete który sie „odpala” o okreslonej godzinie i lata po pokoju i brzeczy az go nie zlapiesz. Kreatywność nie zna granic.

  • MAM DOKŁADNIE TO SAMO. najgorsze jest to, że wszyscy moi znajomi po godzinie 2-3 w nocy już dawno śpią (jak normalni ludzie zresztą, ech), a mnie się tak nudzi, że dostaję nerwicy leżąc bezczynnie w łóżku.
    Pozdro

Dodaj Komentarz

Connect with Facebook