To nie był lekki weekend dla polskiego oddziału Adidasa. I już wiemy, że nadchodzący tydzień wcale nie będzie lepszy.

O sprawie zamalowania kilkuset metrów murali z ogrodzenia Toru Wyścigów Konnych na Służewcu na pewno już doskonale wiecie, pisali o tym w ten weekend wszyscy, sprawa wylądowała na kilka godzin na stronie głównej gazeta.pl, a w ciągu jakiejś doby z kawałkiem stronę przeciwników tego – bądź co bądź – wandalizmu na Facebooku (o chwytliwej nazwie adisucks) polubiło 20 tysięcy osób.
Zaangażowanie w akcję jest wysokie, pojawiło się mnóstwo domysłów, pomysłów, idiotycznych idei, nawoływań do krwawej wendety, flejmów, itd., ale najważniejsze i tak pozostaje bagno, w jakie wplątał się Adidas (zwłaszcza w kontekście niedawnego launchu światowej kampanii – to raczej oczywiste, że reklama na murze miała być jej elementem) – wciągając przy okazji swoją agencję PR-ową, dom mediowy odpowiedzialny za projekt i Totalizator Sportowy.
Przy okazji w bagno wplątani zostali jeszcze marka Prosto oraz DJ 600V – współpracujący do soboty z Adidasem, a od weekendu zastanawiający się co dalej. Ten drugi zresztą zareagował bardzo wcześnie, kontaktując się od razu z firmą – prawdopodobnie dzięki temu właśnie prace przerwano zanim jeszcze nałożono podkład na cały mur. Wojtek Sokół (Prosto) też dość szybko zareagował i nie przebierał w słowach (choć później był już spokojniejszy).
Już w tym momencie sytuacja w którą wkopał się Adidas była fatalna. A potem zrobiło się jeszcze gorzej. Firma wysłała do redakcji TVN Warszawa oświadczenie, w którym poinformowała o przerwaniu prac na murze.
Dom mediowy otrzymał ofertę wykorzystania Muru Służewieckiego jako powierzchnii reklamowej.Otrzymaliśmy informację, że propozycja została oficjalnie złożona przez właściciela obiektu. Projekt działań został przedstawiony marce adidas. Potraktowaliśmy to jako szansę dla uczczenia sztuki ulicy w formie graffiti i street art. Mieliśmy najlepsze intencje, aby zwrócić uwagę na jej wyjątkowość, bez niszczenia dorobku.Jesteśmy firmą, która na bieżąco śledzi opinie i działa w sposób odpowiedzialny, więc podjęliśmy decyzję o wstrzymaniu prac nad projektem, aby z rozwagą zweryfikować podjęte działania oraz dalsze kroki.adidas będzie powiadamiał o dalszych decyzjach. Jednocześnie informujemy, że agencja Tailor Made PR nie była zaangażowana w projekt. Aktywności są prowadzone przez dom mediowy.
Coś co miało sytuację złagodzić tylko ją zaogniło. I nic dziwnego – wspomniany mur od dawna był oddany w ręce grafficiarzy, z błogosławieństwem miasta. Oczywiście, jak wszędzie pojawiały się tam tagi i inne bazgroły, ale mimo wszystko było tam sporo dobrych prac, niektóre były także przedmiotem kultu, wspominały zmarłych i tak dalej. Niby każdy mógł tam przyjść i namalować coś od siebie, więc czemu by nie Adidas… No, teraz już wiedzą dlaczego nie.
Nie muszę chyba tłumaczyć, jak zostały odebrane wypowiedzi o szansy dla uczczenia sztuki ulicy czy najlepszych intencjach (i dlaczego przy „sztuce ulicy” ustawia się ochronę?). Zwalenie winy na właściciela obiektu także nie było najlepszym pomysłem, bo ludzie co prawda zaczęli też obwiniać „pazerny na kasę” Totalizator Sportowy, ale to w żaden sposób nie umniejszyło winy Adidasa w ich oczach.
Nikt jednak nie lubi jak wpycha mu się gorącego kartofla, więc dzisiaj rano zareagował rzecznik Totalizatora Sportowego.
W imieniu Totalizatora Sportowego oświadczam, że Spółka nie jest ani stroną, ani beneficjentem działań prowadzonych przez dom mediowy na rzecz firmy odzieżowej Adidas.
Z całą mocą podkreślam, że z tytułu aktywności reprezentującego firmę Adidas domu mediowego Totalizator Sportowy nie otrzymał ani nie otrzyma żadnego wynagrodzenia.
Okalający Tor Wyścigów Konnych mur od lat jest traktowany jako przestrzeń publiczna, na której obowiązuje nieformalna akceptacja dla aktywności środowiska grafficiarzy, która w pełni respektujemy, nie wydając formalnych czy nieformalnych zgód lub zezwoleń na tworzenie graffiti.
Z poważaniem,
Piotr Gawron
Rzecznik prasowy
Totalizatora Sportowego Sp. z o.o.
Kartofel dość szybko wrócił więc do pierwotnego posiadacza. I parzy jeszcze mocniej. Tym bardziej, że domniemanie organizatorów akcji adisucks o tym, że w takim razie Adidas może po prostu wynajął powierzchnię przed murem szybko zostało obalone – Zarząd Dróg Miejski w Warszawie oświadczył, że nikt nie występował doń o zajęcie pasa drogi, a ponadto obiecał szybką kontrolę na miejscu mającą ustalić dlaczego chodnik jest zajęty.
Mimo że mamy jeszcze marzec, Adidas z impetem wspiął się na listę kandydatów do tytułu wpadki roku. Zdecydowanie przebił marki należące do LPP, którym kilka tygodni temu zablokowano strony na Facebooku ze względu na nieświadome rozsyłanie spamu (a strony miały po kilkaset tysięcy fanów), a może pójść jeszcze dalej. Teraz wszystko jest w rękach firmy – sporo ludzi odwróciło się w sposób radykalny, ale wielu mimo wszystko liczy na jakiś gest ze strony Adidasa. Przede wszystkim chyba na jedno z tych magicznych słów, a poza tym na jakieś sensowne zadośćuczynienie.
Szambo wylało i akcja będzie się odbijać wszystkim w to zamieszanym czkawką jeszcze przez kilka kolejnych tygodni. Tym większą, że akcja protestacyjna na Facebooku urosła do naprawdę pokaźnych rozmiarów i szybko chyba nie ucichnie. Jest też na tyle duża, że wszelkie próby jej uciszania mogą się źle skończyć… znowu dla Adidasa.
Czas na odpowiedź. Zwłaszcza, że czas działa tu na niekorzyść.
Aktualizacja: Coś się w tej sprawie ruszyło (i wygląda na to, że padnie „przepraszam”) – poniżej oświadczenie DJ-a 600V i jego managementu.
W związku z zaistniałą sytuacją jak najszybciej zorganizowaliśmy spotkanie z Dyrektorem Działu Marketingu Adidas Polska, które odbyło się dn. 28.03 o godz. 11.00. Ww. przedstawiciel firmy Adidas przekazał na nasze ręce wyrazy skruchy i żalu, z powodu zaistniałej sytuacji.
Adidas uważa zajście za ogromne nieporozumienie oraz błąd, który nie powinien się wydarzyć, uznając brak konsultacji ze środowiskiem za główną przyczynę skandalicznego zajścia. Firma przygotowuje oficjalne przeprosiny, zwracając się do nas oraz do środowiska z prośbą o pomoc w ustaleniu sposobu naprawienia tego aktu wandalizmu. Z naszej strony zawiesiliśmy współpracę z firmą Adidas przy cyklu imprez Super Mc oraz Dancehall Originals, które mimo to odbędą się z tygodniowym opóźnieniem pod innym szyldem.
Oczekujemy autentycznych efektów starań firmy, by móc ocenić szczerość intencji Adidasa. Zamierzamy doprowadzić do sytuacji w której środowisko i kultura otrzymają realne korzyści związane z chęcią zadośćuczynienia ze strony Adidasa. Przypominamy, że Adidas oraz Reebok to jedyne duże zagraniczne marki odzieżowe, które w historii polskiej kultury hip hop finansowo wspomagały liczne projekty związane z tą kulturą, np. mający miejsce miesiąc temu Adidas Rocks The Floor 2011r, legendarny Reebok Hip Hop Tour czy odbywający się przed laty cykl imprez w klubie Punkt. Pamięć o tych sytuacjach jest jedynym powodem dla którego jesteśmy w stanie dać Adidasowi szansę zadośćuczynienia.
W przeciągu 48 godzin udostępnimy oficjalne wspólnie stworzone projekty, które mogłyby przynieść wymierne korzyści kulturze. Jednocześnie przestrzegamy przed ludźmi, którzy mają ochotę zarobić kasę na sprzedaży koszulek, kubków czy smyczy, wykorzystujących sytuację i opierających się na hejtingu. Śledźcie fakty i bazujcie na rzeczywistych zdarzeniach.
Aktualizacja z 30 marca 2011. Adidas po ostatecznym usunięciu ogrodzenia wyraził skruchę i przeprosił za całą sprawę. W dalszym ciągu mają problem wizerunkowy który będzie się za nimi ciągnął (takie środowisko sobie wybrali jako target), ale okazało się też że mają odwagę cywilną.







Ależ sobie w stopę strzelili, ciekaw jestem ile osób straci przez to pracę w adidasie
Jeśli chodzi o „miejsce kultu” to Katani już jakiś czas temu został zamalowany, nie przez Adidasa. Poza tym serio nie kumam problemu, reklama postałaby 3 dni,potem zostalaby zamalowana, i wszystko byloby spoko…
nie wiem też czy ktoś zauważył, ile w ostatnim czasie było reklam na wyścigach:
facebooh.pl , sklep dixona, jakies gowno zwiazane akcyza na samochody (?) i wiele innych. skoro oni mogą to dlaczego Adidas nie?
>> reklama postałaby 3 dni,potem zostalaby zamalowana
ochrona została wynajęta do końca kwietnia (przynajmniej tak twierdzili ochroniarze)
>> nie wiem też czy ktoś zauważył, ile w ostatnim czasie było reklam na wyścigach:
facebooh.pl , sklep dixona, jakies gowno zwiazane akcyza na samochody (?) i wiele innych. skoro oni mogą to dlaczego Adidas nie?
Kwestia skali oraz pozycjonowania. Adidas odgrodził (nielegalnie zresztą) cały mur i postanowił zagarnąć wszystko. No i Adidas twierdzi zawsze że wspiera street art. W ten sposób?
serio nie wierze ze adidas zainwestowal w odgrodzenie muru, ochrone, farby i zapewne solidnych gości, ktorzy mieli owa reklame stworzyc (inna sprawa ze znajac adidasa bylaby zajebista), bez podstaw prawnych, bo po prostu takich rzeczy sie nie robi. dlatego nie sadze zeby wina lezala po stronie adidasa i wkurza mnie ta durna nagonka na niego.
inna sprawa ze mogli po prostu sie zebrac i zrobic to w jeden dzien i wtedy nikt nic nie moglby im zarzucic. skoro przestrzen publiczna to i oni maja do niej dostep. z tego punktu widzenia odgradzanie rzeczywiscie bylo co najmniej nie na miejscu
No niestety wszystko wskazuje na to, że zrobili to bez podstaw prawnych – być może nawet nie ze swojej winy, a z winy domu mediowego. Totalizator muru im nie wynajął, a ZDM nakazał usunięcie nielegalnego ogrodzenia.
Głupota, ale takie rzeczy się niestety zdarzają.