Kuchnia fushion to przeżytek. Kuchnia molekularna? Zapomnijcie. Dieta Dukana? Na śmietnik. W tym sezonie jemy takie rzeczy, przy których Robert Burnejka i jego stejki to zabawa dla dzieci z przedszkola.

Ile razy zdarzyło wam się marzyć o porządnym, tłustym burgerze? Ile razy w drodze powrotnej z grilla pod Warszawą wpadaliście jeszcze do McDonald’s by ulżyć swemu cierpieniu? A jeśli nie do McDonald’s to do KFC, a w akcie największej desperacji nawet na hot dogi ze Statoila. Znany mi jest zresztą przypadek (przeczytałem na Facebooku, więc to chyba prawda) wycieczki przez całą Warszawę na śniadanie do Jeff’s.
Prawdopodobnie więc chłopaki z Epic Meal Time wyrażają wasze marzenia z wczorajszego lub dzisiejszego (raczej z wczorajszego) poranka. A może nawet popołudnia. My już mamy nawet plan, żeby przy jakiejś ciepłej okazji (Open’er świetnie się do tego nadaje) zrobić sobie bardzo pożywne śniadanko.
Żeby było zabawniej, kolesie są rzeczywiście kucharzami. Może trochę stukniętymi, może nienawidzonymi przez posiadaczy t-shirtów zrobionych z „organicznej bawełny” (kupujących wyłącznie produkty fair-trade i podpisującymi się pod wszystkimi możliwymi petycjami na Facebooku), ale przede wszystkim -- spełniającymi marzenia.
Muszą być kucharzami, bo normalni ludzie na takie pomysły nie wpadają. Co prawda główną rolę w kuchni Epic Meal Time odgrywa bekon, który jak się okazuje pasuje do wszystkiego i wszędzie, ale trzeba przyznać, że są naprawdę kreatywni.
Co powiecie na przykład na domek z piernika bez piernika (czyli inaczej domek rzeźnika)? Za to z bekonem, sosem serowym i Jackiem Danielsem.
Chłopaki przygotowali też romantyczną kolację na Walentynki (rzecz jasna z sercami)…
…oraz mnóstwo innych okazyjnych dań -- wielką kanapkę na Super Bowl, InBekonDyka na Święto Dziękczynienia, itd. Polecam jednak przyjrzenie się ich sushi.
Epic Meal Time ma już setki tysięcy fanów, którzy udzielają się na Facebooku, YouTube czy Twitterze. W zeszłym tygodniu ich delegacja wybrała się do Los Angeles na serię spotkań z „garniturkami” ze stacji telewizyjnych -- panowie przygotowali 30-minutowego pilota programu, który chcieliby pokazywać w telewizji. Ciekaw jestem czy zamierzają używać tyle samo Jacka Danielsa.
Jedno jest pewne -- czapki z głów. Zachęcają do korzystania z kuchni o wiele bardziej niż Kuchnia.tv i książki Jamiego Olivera razem wzięte, poprawiają wizerunek kucharzy psuty regularnie przez Magdę Gessler i działają na moją wyobraźnię o wiele bardziej niż brytyjska książka kucharska dla studentów, którą dostałem jakiś czas temu w prezencie, a której pierwszy rozdział poświęcony jest informacjom praktycznym typu „gdzie jest kuchnia w akademiku” (serio!).
Zresztą, o ich wpływie świadczy fakt, że choć Epic Meal Time istnieje od listopadada, istnieje już przynajmniej jedna parodia na poziomie. Brodaci Szwedzi postanowili pokazać, jak przyrządzają posiłki potomkowie Wikingów. Ich klipy na YouTube są prawdopodobnie mniej przydatne niż oryginały (z których można jednak czerpać jakieś inspiracje), ale skandynawski sposób na klopsiki to naprawdę mocna rzecz.
Wizyty w Ikei już nigdy nie będą takie same. Tylko nie wiem dlaczego moja matka po obejrzeniu tego akurat odcinka zamknęła przede mną swoją kuchnię na cztery spusty. Więcej filmików od Szwedów znajdziecie na YouTube.
Jednym i drugim życzę jak najlepiej, mam też nadzieję że Epic Meal Time znajdzie swoje miejsce w telewizji. Tylko mam nadzieję, że nie będą tam zdejmować koszulek.
No właśnie, z tego powodu chyba poprzestanę na oglądaniu. Apetyt rośnie, to prawda, ale ciekaw jestem, jak rosną ich brzuchy i cholesterol, no i co na to ich serca. No, chyba że na to wszytko też mają sposób, w swoim stylu.
Więcej filmików (co wtorek nowy) oraz informacji znajdziecie na stronie epicmealtime.com.






0 Odpowiedzi do “Co ty wiesz o gotowaniu?”