Bilet online? Nie, dziękuję

22 stycznia 2011, Marcin Sierant

Możliwość rezerwacji biletu do kina była jednym z wygodniejszych wynalazków. Była, bo Multikino z niej zrezygnowało. A ja rezygnuję z Multikina.

Najwygodniej było mi chodzić do Multikina w Złotych Tarasach. Chodziło rzecz jasna o lokalizację. Dojazd z domu miałem dobry, a po skończonym seansie zawsze można było wyskoczyć na piwo, iść na imprezę czy zrobić coś innego. W samym środku miasta wybór jest dość duży.

I jako miłośnik wolnego wyboru lubiłem rezerwować bilety do kina. Bardzo wygodna sprawa – mogłem rano zająć miejca na jakiejś obleganej premierze, a potem wystarczyło przybyć do Złotych Tarasów 40 minut przed seansem, żeby odebrać bilety. A potem okazywało się, że człowiek jest głodny, a w ogóle to chodźmy jeszcze tu i tam zobaczyć to i to. Nierzadko na wycieczce do kina korzystała strefa gastronomiczna, a czasem i sklepy w tymże centrum handlowym.

Już nie skorzystają, przynajmniej nie w taki sposób. Na stronie Multikina dalej można sobie zająć miejsca, ale teraz trzeba od razu kupić bilety. W przeciwieństwie do konkurencyjnej sieci Cinema City nie ma możliwości wyboru zakupu biletu lub rezerwacji. Kupuj albo spadaj.

I ja chyba spadam. Nie mam zielonego pojęcia, czy do tego kina dotrę. Może tak, a może jednak coś mi wypadnie. Kino to nie teatr. Może jeszcze studyjne, ale większość repertuaru Multikina nie zasługuje na kupowanie biletów z miesięcznym wyprzedzeniem. Nie wiem jaki był odsetek nieodebranych rezerwacji, ale co za różnica? Dużo ludzi, ja sam zresztą też i tak pojawiała się w kinie na ostatnią chwilę i – uwaga! – kupowali bilety ze zwolnionych rezerwacji. A jak miało się okazać, że rezerwacja nie znajdowała pokrycia w ogóle – wybaczcie. Wtedy mogliście orientacyjnie wiedzieć że jest jakieś zainteresowanie seansem. Teraz się nie dowiecie, bo nie zamierzam wydawać 21 zł za bilet studencki wiedząc, że mogę z niego nie skorzystać.

A co w przypadku gdy chcieliśmy iść w 10 osób na jakiś seans, ale na miejscu okazywało się że idzie jednak tylko ósemka? Nie pójdziemy.

Oczywiście tak jest przecież wygodniej – bilet możemy wydrukować w domu lub otrzymać w postaci wiadomości na wskazany przez nas numer telefonu. Ale za wygodę trzeba płacić – do każdego biletu kupionego przez internet kino dolicza 50 groszy „opłaty za dostarczenie”. Ostatnio broniłem cen biletów w polskich kinach, ale to już jest zwyczajne przegięcie.

I nikt mi nie wmówi, że Multikino ma marże tak niskie, że nie może już dopłacać do biletów on-line. Drukowanie biletu (na papierze) przez kasjerkę (otrzymującą wynagrodzenie) w kasie (z komputerem i oświetleniem – pobierają prąd) też przecież kosztuje, a jakoś nikt nie dorzuca do ceny opłaty za wystawienie biletu. Została w cenie biletu już raz umieszczona. Serwis transakcyjny pobiera opłaty? Jakoś nikomu nie przeszkadzała prowizja dla operatora terminala za każdą transakcję kartą w kasie kina….

Multikino od jakiegoś czasu znajduje się na równi pochyłej. Fakt, jakość obrazu i dźwięku mają niesamowitą. Ale kiedyś mieli też fajny program lojalnościowy. Pamiętam go doskonale, bo darmowy seans co 10 czy tam 15 wizyt to przyjemna sprawa dla kogoś, kto do kina chodzi często. Potem okazało się, że na większości seansów karta nie obowiązuje („ograniczenia dystrybutora”), aż w końcu w ogóle zrezygnowali z programu.

A ja rezygnuję z Multikina. Cała ta sprawa nauczyła mnie kilku rzeczy:

1) Cinema City w Arkadii wcale nie jest tak daleko jak mi się wydawało,

2) warto częściej chodzić do kina Atlantic,

3) a może nawet do Kinoteki.

I to by było na tyle jeśli chodzi o kupowanie biletów do kina on-line.

Marcin Sierant, 22 stycznia 2011, 7:01 / Kolumna, Przewodnik / Tagi: , ,

4 Odpowiedzi do “Bilet online? Nie, dziękuję”


  • Mówisz tylko chyba o Złotych Tarasach. Bo sprawdziłem Multikino w Szczecinie i normalnie mogę rezerwować.

    „Dziękujemy za dokonanie rezerwacji

    Twój numer rezerwacji to:
    xx xx xx
    Numer ten bedzie potrzebny przy odbiorze biletów

    Bilet należy odebrać w kasie najpóźniej
    na 30 minut przed filmem…”

  • Weź wywal ten komercyjny szmelc w ogóle i chodź do Kultury, Iluzjonu czy Kinoteki. Tam jest atmosfera kina, a nie tak jak w Multikinie czy Cinema City, że ci jacyś dresiarze drą mordy tuż nad uchem i im nie zwrócisz uwagi, bo dostaniesz w twarz.

  • Popieram. Ja też rezygnuję z Multikina, choć w Gdyni to jedyne kino. Będę jeżdzić do Heliosa na Przymorze.
    W Gdyni okropnie drogi parking, obrzydliwie drogi popcorn, w dodatku obsługa jak w socjalistycznym urzędzie (kolejka kilometrowa, 2 osoby obsługują, pięć osób kreci się gdzieś z tyłu).

  • Niestety, w Szczecinie też nie można już rezerwować biletów. Jestem zawiedziona. Popieram komentarz Marcina. Już sobie wyobrażam stanie w kolejkach przed kasą. Przykro mi, ale bardziej sobie cenię swój czas. Całe szczęście, ze do Heliosa też mam blisko. Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj Komentarz

Connect with Facebook