Sierant vs Nokia C7

12 grudnia 2010, Marcin Sierant

Nokia C7 to drugi telefon Nokii wykorzystujący system Symbian^3. Jest mocno przyćmiony przez model N8, ale także jest od niego nieco tańszy i -- przede wszystkim -- jest zwykły. Nie jest flagowym modelem, nie jest oczkiem w głowie producenta -- jest po prostu zwyczajnym aparatem z wyższej półki. Pytanie tylko, czy wartym uwagi.

Nokia C7 jest zupełnie inna od Nokii N8, przynajmniej w kwestii designu. N8 którą testowałem była krzykliwie pomarańczowa. Ładna, to prawda, ale krzykliwa. C7 jest bardziej stonowana -- też wygląda drogo, ale jest bardziej dyskretna, a poza tym wygląda bardziej jak Samsung, nie Nokia. Oczywiście Samsung Galaxy, nie jakiś Corby, ale prawda jest taka, że telefon jest estetycznie nijaki. Co wcale nie jest jego wadą.

C7 jest dość płaska jak na dotykową Nokię -- grubość 10,5 mm to bardzo dobry wynik -- N8 jest trochę grubsza, a nieco starsze wynalazki jak N97 czy 5800 w ogóle nie dają się tu porównać. Telefon ten jest przy tym minimalnie wyższy od Nokii N8, a wszystko to sprawia że dość wygodnie nosi się go w kieszeni, nawet w ciasnych spodniach.

Tym razem aluminium zostało zastąpione przez stal -- przynajmniej na klapce baterii, ale mimo tego nie udało mi się tego telefonu jeszcze zarysować. A skoro już przy klapce baterii jesteśmy, tym razem jest otwierana, baterię można wyjąć nie tylko w serwisie, a kartę SIM można wymienić bez wyjmowania baterii. Co jest w porządku, ale tylko do chwili gdy stwierdzimy, że 8 GB pamięci wewnętrznej telefonu nam nie wystarczy i chcemy dołączyć własną kartę pamięci micro SD -- do wymiany tej drugiej konieczne jest wyjęcie baterii -- „hot swap” nie wchodzi w grę. Telefony są krytykowane za brak możliwości wymiany karty pamięci „na gorąco” od jakichś 4 lat, więc ten także zasługuje w tej materii na krytykę.

Jeśli zaś chodzi o samą baterię -- ma pojemność 1200 mAh, która spokojnie wystarczy. Jeśli szalejemy, korzystamy z push e-mail, siedzimy non-stop na Facebooku i Foursquare, powinna wytrzymać spokojnie do wieczora. W przypadku większej wstrzemięźliwości wytrzyma jakieś dwie doby.

Podobnie jak w N8 wyświetlacz ma przekątną 3,5 cala, przy rozdzielczości 640x360. Jest oczywiście pojemnościowy i obsługuje częściowo multi-touch, ale nie jest obudowany z zewnątrz „pancernym” gorilla glass. I w przypadku tego telefonu nie zrezygnowano z kolorowych słuchawek, a więc z przodu obudowy mamy klasycznie przycisk menu oraz dwa klawisze do odbierania i kończenia rozmów, a także do otwierania listy ostatnich połączeń oraz szybkiego wychodzenia do ekranu głównego. Cieszę się z obecności tych przycisków -- może nie jest to zgodne z filozofią Apple, ale przynajmniej jest wygodne. Szczególnie jeśli przez kilka ostatnich lat życia używaliście głównie Nokii, nawet jeśli z przerwami i nawet jeśli różnych modeli.

I jeszcze ostatnia różnica między modelami -- C7 ma trochę mniej kabelków w zestawie -- znajdziemy jedynie ładowarkę, kabel USB do komputera oraz zestaw słuchawkowy. Kabla HDMI (podobnie jak i gniazda) brak, kabla USB do podłączania innych pamięci również. Podobno jednak USB-on-the-go działa i w razie czego można po prostu dokupić odpowiednio zakończony przewód.

Symbian^3

O nowym systemie Nokii wspominałem już przy okazji modelu N8. Dla laika nie ma zbyt wielu wizualnych różnic między systemem w Nokii C7, a tym z C6 czy N97. Interfejs podobny, widgety prawie takie same, a że ikonki trochę inne to już kwestia odświeżenia. Tyle z zewnątrz. W czasie używania widać jednak, że po pierwsze nie trzeba się męczyć wciskając ekran, wystarczy go dotykać, a po drugie działa to znacznie sprawniej. I mniej się wiesza. Niestety jednak, testowana przeze mnie Nokia C7 jest nieco bardziej awaryjna od N8. Prawdopodobnie jest to jednak zwyczajnie kwestia wieku niemowlęcego -- testowany przeze mnie telefon miał oprogramowanie datowane na 19 września 2010, podczas gdy samo urządzenie zostało zaprezentowane 14 września. Do tego dostępna jest aktualizacja zwiększająca stabilność oprogramowania. Na pewno nie jest to jednak kwestia słabszych parametrów -- zarówno C7 jak i N8 mają procesor 680 MHz, wbudowany procesor grafiki 3D oraz 256 MB pamięci RAM.

Niemniej jednak zdarzyło mi się trochę więcej restartów niż w przypadku poprzedniego modelu z systemem Symbian^3.

Oczywiście Symbian^3 zawiera także szereg funkcjonalności, które znany od dawna -- np. widgety. Standardowo możemy mieć maksymalnie 3 ekrany główne, a na każdym możemy umieścić do 6 widgetów. Są one zupełnie różne -- poczynając od podstawowych jak zegar, data i informacje o aktywnym profilu, przez skróty do aplikacji, kalendarz, skrzynkę pocztową, odtwarzacz MP3 czy ulubione kontakty, po bardziej wyrafinowane jak sieci społecznościowe (Facebook i Twitter) czy wyszukiwarkę -- lokalną i Google, po widgety aplikacji firm trzecich, takie jak Foursquare, czy… Pasted.

Aplikacje możemy pobierać i kupować w OVI Store (ale nie tylko -- wciąż jest możliwość instalowania programów z innych źródeł). Sklep ten istnieje od jakichś dwóch lat i przez ten czas przeszedł kilka poważnych zmian oraz znacznie powiększył zbiór aplikacji. I znajdziemy tam nie tylko niszowe produkcje, występujące od zawsze tylko na Symbianie, ale także gry od EA czy Angry Birds. No i szereg znanych narzędzi takich jak Skype czy Foursquare, nie wspominając także o polskich aplikacjach, takich jak Allegro czy Audioteka.

Na uwagę zasługuje przyjazny polskim użytkownikom -- zwłaszcza tym młodszym -- sposób płatności. Możemy płacić za aplikacje kartą kredytową, ale możemy też wybrać opcję obciążania rachunku telefonicznego. W tym przypadku aplikacja Ovi Store wyśle w naszym imieniu odpowiednią liczbę SMS-ów na odpowiednio płatne numery (np. za Angry Birds kosztujące 9,76 brutto zapłaciłem poprzez wysłanie dwóch SMS-ów po 4,88 każdy). Po chwili dostaniemy SMS-owe potwierdzenie zakupu, aplikacja zacznie się ściągać, a w międzyczasie dostaniemy e-mailem drugie potwierdzenie zakupu. To oczywiście powinno pozytywnie wpłynąć na sprzedaż płatnych aplikacji.

Nokia kontynuuje tym modelem swoją politykę działania na rynkach lokalnych także na inne sposoby. Dotyczy to nie tylko obecności aplikacji Allegro czy sposobu płatności SMS-em, ale także darmowej nawigacji GPS (i całkiem niezłym mapom) -- zarówno pieszej jak i samochodowej, a także usługi Tu i teraz, wyświetlającej najbliższe naszemu położeniu seanse w kinach, restauracje czy inne miejsca warte uwagi i zaznaczone w przewodnikach Lonely Planet czy Michelin.

C7 to jednak nie tylko urządzenie dla turystów -- znajdziemy tu także świetny organizer -- kalendarz i książkę adresową (obie aplikacje wspierające popularne standardy), dobrego klienta poczty (obsługuje zarówno POP3 jak i IMAP, jest push e-mail), prosty kalkulator, dyktafon, słownik, czytnik PDF-ów, czy Quickoffice z darmowym przeglądaniem dokumentów, arkuszy i prezentacji i płatnym tworzeniem. Znalazł się nawet antywirus, rzecz jasna w wersji testowej.

Wszystko to jest jednak psute przez jeden mały szczegół. Aparat fotograficzny. A raczej jego przycisk, umieszczony z boku obudowy. Jest wyjątkowo czuły i wyjątkowo łatwo go włączyć. O ile jednak przypadkowe uruchomienie aparatu podczas przeglądania menu nie jest może niczym nadzwyczajnym i często wynika z mojej niedbałości, o tyle w czasie rozmowy telefonicznej… Trzymam ten telefon tak jak moją prywatną Nokię 5800. Tak samo trzymałem też Nokię N8, Nokię N97, Nokię N97 mini czy Nokię 5530. Wszystkie te urządzenia łączy jedna wspólna cecha -- mają dotykowy ekran, Symbiana i przycisk aparatu umieszczony w tym samym miejscu -- na prawym boku obudowy. Jednak tylko w Nokii C7 udaje mi się w czasie rozmowy telefonicznej nie tylko uruchomić ten pieprzony aparat, ale jeszcze zrobić zdjęcie. Mam całą kolekcję przypadkowo zrobionych ujęć, że nie wspomnę o całym wachlarzu wyzwisk jakie usłyszałem świecąc komuś przypadkowo lampą błyskową po oczach. Te wyzwiska są jednak całkiem uzasadnione, bo kto normalny robi zdjęcia z fleszem w tramwaju… poza posiadaczami Nokii C7.

Aparat i multimedia

Na aparat byłem wkurzony już na samym początku, ale potem było tylko gorzej. Fakty: Nokia C7 ma 8-megapikselową matrycę i nagrywa filmy w rozdzielczości 720p. W tym przypadku nie zastosowano optyki Carl Zeiss, co rzecz jasna nie jest jakimś wielkim problemem. Problemem jest jednak brak czego innego. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego, ale Nokia C7 nie posiada czegoś takiego jak autofocus.

Zdjęcia najlepiej otwierać w nowej karcie/oknie.

Pamiętam jak śmiałem się 2 lata temu z iPhone 3G i jego 2-megapikselowego aparatu, którym nie dało się sfotografować innego iPhone 3G. Generalnie nie pamiętam kiedy ostatnio korzystałem z jakiejś Nokii, która nie miała aparatu z wbudowanym autofocusem. To musiał być jakiś tani model. C7 do takich nie należy -- sugerowana cena detaliczna to 1649 złotych brutto. Jeśli więc szukacie telefonu, którym będziecie mogli zrobić zdjęcia na Allegro niechcianych prezentów świątecznych, ten będzie kiepskim wyborem.

I skoro już jesteśmy przy Allegro -- wspominałem wcześniej o aplikacji dostępnej w OVI Store. Jedną z jej fajnych funkcji jest możliwość skanowania kodów kreskowych. O, przepraszam, jedną z fajnych funkcji dostępnych tylko w wybranych modelach Nokii. C7 do nich nie należy -- owszem, można próbować z tego korzystać, ale jeszcze ani razu mi nie wyszło. Powód? Nie dało się złapać ostrości…

Pomijając jednak ten jeden „drobny” mankament, jest to całkiem dobry aparat, który świetnie sobie radzi także w kiepskich warunkach oświetleniowych. A poza tym to 8 megapikseli -- w razie czego jest z czego wycinać i można też zmniejszać.

Wkurzony za brak autofocusu postanowiłem też nie dać szansy kamerze -- wykonałem jedno testowe nagranie, w nocy i przy zacinającym śniegu. I z efektu jestem zadowolony -- nie jest może rewelacyjnie, ale wygląda całkiem nieźle. No i jest w HD. Na moje wymagania wystarczy.

Oczywiście Nokia C7 to nie tylko tworzenie, ale także odtwarzanie. Zdjęć, filmów i chyba przede wszystkim muzyki, bo to najpopularniejsze zastosowanie telefonów komórkowych (oprócz dzwonienia i wysyłania SMS-ów).

I trudno się dziwić -- w Nokii C7 znajdziemy całkiem niezły odtwarzacz muzyczny. Z kilkoma funkcjami zerżniętymi od Apple (jak na przykład imitacja Cover Flow), a oprócz tego z podziałem na wykonawców, gatunki, itd., możliwością tworzenia własnych list odtwarzania lub wykorzystywania automatycznych (np. z najczęściej odtwarzanymi utworami) i różne takie, które znajdziemy w porządnych odtwarzaczach MP3. Ja co prawda nie zamieniłbym iPoda na Nokię C7, ale jeśli nie jesteście tak silnie przywiązani do jabłek, będzie to dobry odtwarzacz.

Tym bardziej, że gniazdo mini-jack 3,5 mm jest już standardem, więc także i do C7 podłączymy własne słuchawki, a muzykę można zgrywać na kilka sposobów -- na każdej platformie przez podłączenie urządzenia jako pamięci masowej, na Windows dzięki Nokia Ovi Suite, a na Macach jest chyba najlepiej, bo można synchronizować telefon z iTunes poprzez Nokia Multimedia Transfer.

Na upartego można też muzyki z C7 słuchać w samochodzie -- telefon wyposażono nie tylko w odbiornik radiowy (również standard, z RDS-em), ale także w nadajnik. W Warszawie jednak za bardzo z niego nie skorzystamy -- mamy za duże zagęszczenie stacji radiowych. Ale w trasie…

Sierant vs Nokia C7

Nokia C7 jest zdecydowanie porządnym urządzeniem. Ma WiFi, ma HDSPA, ma wbudowanego klienta Facebooka i Twittera, klienta poczty z IMAP, ma GPS i różne podobne funkcje, o których istnieniu się nie myśli, bo w pewnej klasie telefonów stały się już standardem. Jest to też bardzo ładne urządzenie -- płaskie i estetyczne. Idealne dla ludzi, którzy nie chcą by ich telefon za bardzo się wyróżniał.

Oczywiście są też wady. O ile w przypadku stabilności systemu mogę podejrzewać, że rzecz wymaga po prostu aktualizacji oprogramowania, podobnie dałoby się pewnie rozwiązać problem tego nieszczęsnego przycisku aparatu, o tyle tego autofocusu osobiście przeboleć nie mogę. Ja wiem, teraz aparat ma służyć głównie do fotografowania znajomych i szybkiego uploadu na Facebooka (wykrywanie twarzy w tym aparacie akurat jest), ale fajnie jest też wysłać MMS-em zdjęcie jakiegoś produktu w sklepie lub innej małej rzeczy.

Jeśli jednak macie aparat w telefonie gdzieś, podobnie jak gdzieś macie opinię ekspertów z blogów oraz forum internetowych, C7 będzie naprawdę warta rozważenia. Ja jej jednak kupować nie zamierzam.

Marcin Sierant, 12 grudnia 2010, 8:18 / Polecamy, Technologie / Tagi:

2 Odpowiedzi do “Sierant vs Nokia C7”


Dodaj Komentarz

Connect with Facebook