BMW spodobał się chyba pomysł Mini z napędem na 4 koła. Model Countryman jest dostępny w sprzedaży od ledwie kilku miesięcy, a już zdążyliśmy poznać jego dwudrzwiową wersję – Paceman.
Paceman jest na razie jedynie modelem koncepcyjnym, ale jak na razie większość projektów Mini wchodzi później do sprzedaży – tak było z Clubmanem i Countrymanem, a w 2011 roku ma się pojawić także wersja Coupe. A w dalszej przyszłości być może właśnie Paceman.
Oczekujący na swoją prezentację na targach w Detroit samochodzik jest kolejnym reprezentantem w kategorii małych crossoverów – tzw. SAC (Sports Activity Coupe), a jednocześnie najmniejszym z nich. Mimo mniejszej ilości drzwi Paceman nie będzie jednak wcale mniejszy od Countrymana – ma być minimalnie dłuższy (o 13 cm, co daje długość 4,11 m) i minimalnie niższy – przy wysokości 1,541 m różnica wyniesie całe dwa centymetry.
Oczywiście, będzie to pojazd czteromiejscowy, a boczne drzwi będą dłuższe niż w Countrymanie, co ma zapewnić wygodniejsze wsiadanie na tylne fotele. Różnić się będzie także tylna ściana – szyba będzie bardziej pochylona, a tylne światła będą dość mocnym odejściem od dotychczasowej stylistyki Mini, w której klosze zawsze były pionowe i w miarę podzielone.
Także przednia szyba będzie bardziej pochylona niż w Countrymanie, a maska – wydłużona.
Zaprezentowany w Detroit ma mieć 211-konny turbodoładowany silnik o pojemności 1,6 litra – a więc ten, który znamy z Mini w wersji John Cooper Works, z napędem przenoszonym na 4 koła. Prawdopodobnie jednak, w przypadku wprowadzenia samochodu do sprzedaży wygrają względy ekonomiczne i będzie można kupić Pacemana także z innymi wariantami tego silnika – wersjami One, Cooper, Cooper S lub Cooper D. Napęd na jedną oś pewnie też się pojawi.
A sam samochód pewnie trafi do salonów, choć to zależy zapewne od wyników sprzedaży Countrymana. Paceman ma jednak na pewno o wiele łatwiej, bo jego design nie jest już tak kontrowersyjny…















W tekście pojawiła się literówka odnośnie długości samochodu – to 1,3 cm, nie zaś 13 cm :)
Strasznie podoba mi się linia dachu – jak w Nissanie GTR – spadająca ku tyłowi.