
Ci z Was którzy rozważają dziś wieczorem wyjście do kina powinni omijać salę w której wyświetlana jest najnowsza produkcja 20th Century Fox. Mowa tu oczywiście o filmie „Niepowstrzymany” który jest historią pewnego szybkiego i jak się jednak okazuje dającego się powstrzymać pociągu. Dokładnie tak moi mili, każdy z Was po pierwszych 5 minutach filmu domyśli się jego zakończenia. Został tu bowiem wykorzystany schemat niepokornego ucznia i jego mistrza, ich nieszczęśliwych związków z kobietami no i oczywiście dzieci.

Jeśli właśnie wyobraziliście sobie to zakończenie w którym wszystko dobrze się kończy, główni bohaterowie ociekają chwałą a żony/córki które wcześniej nimi gardziły rzucają im się w ramiona (powtarzając przy tym setkę tkliwych słów na minutę… już na zawsze razem, nigdy Cię nie opuszczę) to wiele Wam zabawy nie popsułem bo dokładnie do takich wniosków doszlibyście po pierwszych wcześniej wspomnianych 5 minutach projekcji.
A no i zapomniałbym o wątku surowego przełożonego który nawet w tak ciężkiej sytuacji nie chce być bardziej przychylny. Nic się nie martwcie, on też zmięknie!

Reżyserem filmu jest Tony Scott lecz niestety tym razem nie udało mu się stworzyć czegoś na miarę Spy Game. Film ogólnie jest nudny, zero jakiegokolwiek zaskoczenia, brak ciekawych dialogów a jedynie w miarę przyzwoite efekty specjalne (o ile oczywiście ktoś je lubi). A zatem jak to podsumował znajomy z którym ten film widziałem: propozycja idealna dla osób zafascynowanych koleją. O, i tyle w tym temacie.
Może to dlatego że zawsze wolałem samochodziki sterowane niż te kolejki które się wiecznie wykolejały…
Tell your sister I love you both… sami widzicie.







Hm, zakończenie jest oczywiste po 5 minutach w 99% filmów akcji (i w 100% komedii romantycznych). Na takie filmy nie idzie się po to, żeby zakończenie nas zaskoczyło, ani po to, żeby przeżywać problemy bohaterów. Na nie się idzie, żeby zobaczyć Denzela Washingtona skaczącego po wagonach (mimo, że i tak wiemy, że doskoczy), posłuchać tych chujowych dialogów i przekonać się, że protagonista naprawdę jest nie do zabicia.
Liczy się droga, a nie cel.
Ja na ten film wybiorę się na pewno. Miałem iść wczoraj, ale wciąż miałem do nadrobienia RED.
Damn, ja też mam do nadrobienia RED. Muszę iść odkąd widziałem w trailerze jak Bruce Willis wysiada z radiowozu. Tyle że w piątek są wyższe cele w kinie, a i chyba Machete jakoś niedługo wychodzi
jak np. Harry Potter?
No ba ;)
no tak ale są filmy akcji i filmy akcji, „Niepowstrzymany” to jeden z tych pierwszych, „Spy Game” to już jeden z tych drugich.
straszny gniot, ale funkcje kac-kinową spełnia należycie :)