Alterkino

04 listopada 2010, Karol Gajewicz

Znowu rozczarowanie. Od dłuższego czasu każde wyjście do kina kończy się rozczarowaniem. Nie robie już sobie nadziei na wielkie kino. Jednak liczę po cichu, że wreszcie zostanę zaskoczony. Nie twierdze, że jestem wielkim znawcą kina, jednak trzeba przyznać, że prezentowane ostatnio filmy są po prostu słabe. Mimo to wciąż popełniam ten błąd i decyduje się na kolejne wyjście.

Oczywiście sporadycznie pojawiają się takie pozycje jak „Incepcja” czy „Social Network’, które przełamują tą listę marności. Ktoś mógłby powiedzieć, że jeżeli mi to nie odpowiada, powinienem zrezygnować z wielkiego ekranu i obejrzeć ’’coś dobrego’’ w domu. Tak też robię. Oglądam dziesiątki filmów na 17-calowym monitorze mojego laptopa zalegając pośród fałd mej kołdry. Jednak brakuje atmosfery.  Brakuje grupy znajomych, z która można wyżymać cały film, zestawu dla dwojga czy ciemnej sali z dobrym nagłośnieniem. Jeżeli atmosfera ma warunkować obejrzenie filmu, to nie za dobrze. Jednak, jeśli atmosfera jest warta stracenia dwóch godzin, może warto by ją wykorzystać lub przenieść w zupełnie inne realia.

TEA (Tenerife Espacio de las Artes) to swego rodzaju BUW na Teneryfie. Spełnia nie tylko funkcja ogólnodostępnej biblioteki, ale również mieści w sobie galerię sztuki i muzeum. Prócz architektury budowli moją uwagę przykuło pomieszczenie kinowe. Olbrzymia sala wyłożona sztuczną trawą, na której porozstawianie są pufy i dmuchane fotele. Przypomina to bardziej piknik niż seans filmowy. Odtwarzany obraz zdaje się być jedynie dodatkiem. Jestem przekonany, że wielką popularnością cieszyły by się seanse w BUW-owskim parku.

Od kiedy dostałem prawo jazdy i zjechałem warszawę wzdłuż i wszerz, chciałem pojechać samochodem do kina. Nie chodzi o to by zabrać dziewczynę do kolejnego wielo salowego molocha. Wycieczka ta różniłaby się od poprzednich, jedynie tym, że nie musiałbym rozbijać się autobusami czy metrem.

Chodzi mi o kino samochodowe. Każdy z nas widział przynajmniej jeden obraz, w którym bohater zabiera dziewczynę swoim autem na film. Wielki ekran na środku pola. Dziesiątki par w samochodach, pomiędzy którymi hostessy lawirują na wrotkach. Widok tak kultowy, że już na stałe wpisany w kulturę Stanów Zjednoczonych. Jednak Polacy nie są gorsi. Po licznych poszukiwaniach znalazłem kino samochodowe w Wola parku na najwyższym piętrze garażu. Nie ma co prawda hostess, ani głośników na stojakach, ale są za to udogodnienia takie jak odbiór dźwięku przez samochodowe radio, poprzez ustawienie odbiornika na odpowiednich częstotliwościach. Prezentowane filmy też nikogo nie zachwycą, bo puszczane są na ogół wszystkim dobrze znane komedie, takie jak „Chłopaki nie płaczą’’ czy „Kiler”.

Pierwsza wirtualna podróż, czyli fotoplastikon. Wymyślony w drugiej połowie XIX wieku wynalazek, od razu zdobył ogromną popularność, dzięki metodzie stetoskopowej pozwalającej oglądać obrazy w trój wymiarze.  Jako pośrednik między statycznym obrazem a ruchomym filmem dawała ludziom możliwość obcowania z  cudami natury i architektury z całego świata. Wydawałoby się, że dziś, dzięki zaawansowanej technice, nie zrobiłby na nikim wrażenia.

Nic bardziej mylnego. Przyjął nową funkcje, swego rodzaju wehikułu czasu, która pozwala nam wczuć się w klimat lat jego świetności oraz zobaczyć jak wyglądał „stary świat”. Pewnie nie udałoby się wejść z popcornem i piciem, ale dla chcącego nic trudnego. Fotoplastikon posiada na ogół 25 stanowisk, więc można się wybrać ze znajomymi i zamiast oglądać kolejny film o młodej tancerce, która dzięki układowi do piosenki Lady Gagi dostaje się do elitarnej szkoły, zobaczyć zdjęcia np. z Mistrzostw świata w hokeju na lodzie zorganizowanych w 1931 roku w Krynicy Górskiej.

Jeśli mam wybierać pomiędzy kolejną wątpliwą niewiadomą, a filmowym pewniakiem w świetnej atmosferze, to wybieram kino w samochodzie. Wybieram kino w parku i XIX-wieczkny bęben,  pomimo tego, że nie będę mógł później dyskutować na temat finałowego tańca, oraz ilu tak naprawdę przeciwników zabił podstarzały Sylwester Stallone w swoim ostatnim filmie. Przekonałem się również, że oba te czynniki –  dobry film i nastrój udało się połączyć w jedno. Od dłuższego czasu w klubokawiarni PKP Powiśle prezentowane są klasyki gatunki, więc czy może być coś lepszego niż świetny obraz w gronie znajomych, w klimatycznym miejscu?

Karol Gajewicz, 04 listopada 2010, 10:24 / Marudzenie, Polecamy / Tagi:

0 Odpowiedzi do “Alterkino”


  • Brak Komentarzy

Dodaj Komentarz

Connect with Facebook