Życie powinno mieć soundtrack

23 października 2010, Karol Gajewicz

Biegniesz ulicą. Środek października. Słupek w termometrze sięga coraz niżej i jest już niebezpiecznie blisko zera. Ludzie, poprawiając szaliki i czapki, biorą cię za kretyna. Jednak ty biegniesz. Na przekór swoim słabościom, na przekór wszystkim. Nos już cały czerwony, a uszy odmarznięte, jednak w tobie płonie żar. Nie liczy się cel, ale droga. Zaczynasz tworzyć jedność z otaczającą cię przestrzenią, miastem. Tempo wyznacza ci rytm ulicy. Na uszach masz słuchawki i słyszysz niejakie Gonna Fly Now, bliżej znane jako Theme song z Rockiego, lub Chariots of Fire Vangelisa. Czujesz, że sam teraz piszesz historię, o tyle wspanialszą, bo własną.

Wiem. Poniosło mnie i niewiele odbiegam od folderu reklamującego buty do biegania. Ale kto z nas nie czuł się  tak w tych momentach? Prawdopodobnie przebiegłem tylko 4 km i zaraz po skończeniu musiałem wypić dwa litry wody, zapalić papierosa, a przez następny tydzień nie mogłem chodzić. Jednak przez te kilka minut z dana piosenką w uszach czułem się doskonale. Czułem że mam ogromną siłę a przecież przebiegłem już 3 km i nogi zaczynały odmawiać posłuszeństwa. Wszystko za sprawą muzyki. Wyobraźmy, więc sobie kilka sytuacji, które proszą się o własny soundtrack.

Doskonale pamiętam głuchą ciszę i odbijające się w niej echo małych kroczków mojej matematyczki z liceum wchodzącej do klasy. Nieznajomy mijając ją na korytarzu czuł się zatroskany o los drobnej pani, która wyglądała, jakby miała się zaraz rozsypać. Jednak gdy ta, budząca swą posturą sympatię osoba, przekraczała próg sali przeobrażała się matematycznego potwora, przed którym wszyscy drżeli. W tym momencie grozy i strachu brakowało jedynie Marszu Imperialnego z Gwiezdnych Wojen. Jestem przekonany, że ten drobny dodatek odbił by się mocno na wielu psychikach wielu młodych ludzi. Jeden z uczniów pytany przez podeszłą wiekiem nauczycielkę, gdzie się wybiera na uczelnie, zawsze odpowiadał, że na SGGW (Szkoła Główna Gwiezdnych Wojen), lub na UJ (Uniwersytet Jedi). Wynikało to ze strachu, że jeśli wymieni lepszą warszawską uczelnie, po prostu nie zostanie dopuszczony do matury. Cały ten obraz dopełnia proste skojarzenie wyglądu naszego licealnego ciemiężyciela z Darthem Sidiousem.

Każdy z nas przeżywał, mniejsze lub większe, zawody miłosne. Zdaje się, że mapa warszawy jest na równi przepełniona miejscami, gdzie kiedyś piliśmy i gdzie zdarzały się nasze love affairs. Najczęściej obie czynności mają miejsce w tym samym czasie. Nie wiem czy to dobrze, ale wiem na pewno, że chciałbym by po wszystkim w powietrzu unosiła się Aint No Sunshine When Shes Gone Billa Whitersa. Klasyczny kawłek, który idealnie dopasował się do genialnej sceny z Nothing Hill, kiedy William przechodzi wszystkie pory roku przez rynek w Nothing Hill.

Z jazdą samochodem jest jak z bieganiem. Nigdy nie uda nam się ułożyć obiektywnej playlisty, która posłowałaby każdemu. Radio, CD i iPod, dają olbrzymie możliwości wyboru. Jednak, gdybym musiał wybierać to bez wątpienia zabrałbym ze sobą najnowszą płytę O.S.T.R. Tylko Dla Dorosłych. Nigdy nie przepadałem za tego rodzaju muzyką, i szczerze powiedziawszy wciąż nie wiem czym się różni hip hop od rapu. Mój znajomy, prawdopodobnie widzący tą różnice, kupił ten krążek na kilka tygodni przed sesją. Jako nowy nabytek trafił do samochodu. Wspólna nauka, egzaminy, wakacje- jednym słowem prawie 3 miesiące słuchania codziennie jednej płyty. Znawcy tematu nie wypowiadają się pochlebnie na jej temat, jednakże mi ona bardzo przypadła do gustu. Wiąże się z nią cała masa pozytywnych wspomnień i nie wyobrażam sobie samochodu Artura bez Ostrego.

Życie z Soundtrackiem z pewnością byłoby bardziej ekscytujące. W końcu dzięki niej możemy poczuć się jak Rocky albo Darth Vader. Po licznych grupach o podobnej tematyce na facebooku, łatwo zauważyć, że nie tylko ja mam taki „problem”. Mam nadzieję, że Marcin znajdzie dla mnie urządzenie, które potrafi dopasować muzykę do nastroju i okoliczności. W końcu istnieją już  systemy, które np. dopasowują ciepło, naświetlenie w pomieszczeniach, więc czemu miałoby się udać w tym przypadku. A w jakich sytuacjach, oraz jaką muzykę byście chcieli usłyszeć wy?

Post Scriptum od Sieranta: Prawdę mówiąc, jest już taka aplikacja. Nie pamiętam jak się nazywa, ale jest chyba dostępna w OVI Store i dopasowuje playlistę do nastroju jaki wybierzemy na podstawie preferencji internautów, jakiegoś skomplikowanego algorytmu i jeszcze czegoś. W każdym razie działa raczej średnio, nie polecam.

Karol Gajewicz, 23 października 2010, 2:47 / (Pop)kultura, Kolumna, Muzyka, Polecamy / Tagi: , , , ,

1 Odpowiedź do “Życie powinno mieć soundtrack”


Dodaj Komentarz

Connect with Facebook