
Od czwartku w Polsce dostępny jest duży gracz na rynku internetowych sklepów z muzyką, który oferuje pliki MP3 w normalnej jakości, bez zabezpieczeń w postaci DRM, bez konieczności instalowania dodatkowych aplikacji oraz dostępne także z poziomu telefonu. Tym dużym graczem jest Nokia, która odświeżyła swój sklep z muzyką.
Nokia Music Store był dostępny w Polsce od ponad roku. Raz nawet z niego skorzystałem – wymagał instalacji odtwarzacza muzycznego od Nokii, który działał chyba tylko pod Windows i oferował pliki w jakości 192 kbps, zabezpieczone DRM. Skorzystałem nawet kiedyś z jakiejś promocji na darmowy utwór i w zasadzie jedyne co mogłem z nim zrobić, to wgrać to przy pomocy Nokia Ovi Suite na moją Nokię i koniec – na Maka się już wrzucić nie da, bo DRM i inne problemy, więc iPod też pozostał niepocieszony.
W czwartek dużo się jednak zmieniło. Sklep zmienił nazwę na Ovi Muzyka i nie była to jedyna zmiana. Przede wszystkim, zrezygnowano z DRM – teraz pliki z muzyką są dostępne bez tych wadliwych zabezpieczeń. Poza tym, jest on dostępny bezpośrednio w przeglądarce internetowej – pod adresem music.ovi.com. I jest dostępny nie tylko z przeglądarki na komputerze – jeśli chcemy, możemy kupować muzykę także bezpośrednio z telefonu, niezależnie od tego czy jest to Nokia, telefon z Androidem, Windows Phone, czy Samsung i jego Bada. Na upartego można próbować nawet z iPhone – sklep zadziała, ale wszyscy wiedzą jak jest z muzyką z innego źródła niż nasz PC/Mac lub sklep iTunes (i że prędzej piekło zamarznie niż coś się w tej kwestii zmieni). Dodatkowo wszystkie pliki dostępne są w wersji 256 kbps.
Ceny też się zmieniły – dotąd pojedynczy utwór kosztował 3,49 – teraz tyle zapłacimy za utwory premium, ale w sklepie znajdziemy też kawałki po 2,99 i 2,49 za sztukę. 1 dolar jak nic (przymknijmy oko na różnice w zarobkach…). Pełne albumy kosztują podobnie – 24,99, 29,99 i 34,99. Tyle co płyty CD – te „gołe”, w polskiej cenie i z jakością bliskiej stadionowej (a mimo to dostępne w Empiku). A kolekcja jest duża, bo Nokia współpracuje z czterema dużymi graczami oraz z polskimi wytwórniami.
Jedyny problem to sposób zapłaty – jedyna dostępna forma to w tej chwili karta kredytowa, co nad Wisłą nie jest popularnym rozwiązaniem. Ale nie jest też znowu rozwiązaniem trudno dostępnym.
Sklep działa – przetestowałem pobieranie (darmowe). Ściąga się zwykły plik MP3, z którym iTunes na Maku nie ma żadnego problemu. Ale to może sprawdzić każdy – trzeba się jedynie zarejestrować w Ovi, a uzyskamy dostęp do specjalnego wydania albumu „One Love” Davida Guetty. W formie EP, ograniczonego do 8 utworów, ale tyle do sprawdzenia wystarczy.
Tylko czemu mam wrażenie, że Ovi Muzyka wcale nie zmniejszy piractwa w Polsce?







takie wrażenie i mnie doskwiera, a to dlatego, że mimo wszystko uważam ustalone ceny na pojedyncze utwory za zbyt wysokie. gdyby to był przelicznik 1 dolar – 1 złoty mielibyśmy genialną ofertę.
A mi się wydaje, że o ile to ustrojstwo rzeczywiście działa, to jednak trochę się zmieni. Ja jestem gotów zapłacić ok. 30 pln za album, tylko muszę mieć komu i chcę mieć gwarancję, że za 25 lat, jak będę chciał odtworzyć to, co dzisiaj KUPIŁEM na 50 z kolei urządzeniu, które wtedy będę posiadał, to nie wyskoczy mi jakiś DRMowy syf.