Jak nie używać MacBooka Pro

30 września 2010, Marcin Sierant

Wakacje to ciężki okres dla sprzętu komputerowego. Liczba potłuczonych ekranów w iPhone’ach wzrasta o kilkaset procent w porównaniu z pozostałą częścią roku, a nagle dużo ludzi przeprasza się ze swoimi starymi telefonami. Mój kilkuletni MacBook Pro też miał niezłą szkołę przetrwania -- opowiadając o niej cały czas boję się, że miłośnicy sprzętu Apple wydadzą na mnie wyrok śmierci.

Nie jest to komputer pierwszej młodości -- ma już swoje lata i przeżył 3 systemy operacyjne. Jednak prawdziwą szkołę przetrwania przeżył dopiero w tym roku. Chcesz zabić swojego laptopa z jabłkiem na obudowie? Polecam kilka prostych kroków, które może go nie wykończą, ale na pewno to przyspieszą.

Kup baterię na Allegro

Sytuacja beznadziejna -- gwarancja się skończyła, więc program wymiany baterii nie przysługuje. A bateria się sypnęła -- nie jest pierwszej młodości i zwyczajnie pokazała, że po kilku latach akumulatory w laptopach do niczego się nie nadają. Wytrzymuje maksymalnie 40 minut, a sam system operacyjny mówi, że wymaga naprawy. A raczej zakupu nowej -- za 600 zł w Polsce lub 99 funtów w Wielkiej Brytanii. Ja jednak wybrałem opcję za 300 zł na Allegro, sprawdzając najpierw czy rzeczywiście jest oryginalna, czy nie jest zamiennikiem, itd. Sprzedawca miał dobrą opinię i zarzekał się, że jest oryginalna i na taką wyglądała na zdjęciach. Dopóki nie okazało się, że ma inny odcień niż obudowa mojego MacBooka Pro, nie jest do końca dopasowana, a jak ją wsadziłem do środka i uruchomiłem komputer, to po 20 minutach sam zgasł. A potem w ogóle nie chciał się włączyć, przynajmniej na tej baterii.

Na szczęście sprzedawca okazał się być w porządku, przestrzegał praw konsumenta przy zawieraniu transakcji w ramach sprzedaży wysyłkowej i po odesłaniu mu towaru zwrócił mi pieniądze za baterię oraz przesyłkę do mnie -- byłem w plecy jedynie na koszcie wysyłki ode mnie.

Podklej kabel od zasilacza

Zasilacze z wtyczką MagSafe są ogólnie super, ale mają jedną wadę -- przewody są gównianej jakości. U mnie, niestety, plastikowa osłonka przewodów przestała tworzyć jedną całość z osłonką przy samej wtyczce (problem znany posiadaczom słuchawek Apple). Postanowiłem więc doraźnie podkleić to taśmą izolacyjną, aby wytrzymało kilka dni dopóki nie kupię nowego zasilacza. Niestety, okazało się, że taśma może i nie przewodzi prądu, ale ciepło to już tak, więc osłonka się trochę nadpaliła, powodując malutkie przerwanie kabla. Na tyle malutkie, że kontaktował jedynie gdy był ustawiony w określonej pozycji. Dość szybko podkuliłem ogon i kupiłem nowy zasilacz.

Zrzuć MacBooka ze stołu

Zdarzyło mi się. Przenosiłem laptopa z kanapy do stołu i z jakiegoś powodu wypuściłem go z rąk. Czujnik przyspieszenia zareagował i dysk twardy zdążył się wyłączyć przed uderzeniem, więc komputer żyje. No tak, tylko że odkształciła się obudowa -- część z matrycą jest nieco wygięta i gdy komputer jest zamknięty tworzy łuk. Do tego obudowa pod klawiaturą trzeszczała. Jestem jednak wdzięczny wydawnictwu Taschen -- mają naprawdę ciężkie albumy, które pomogły trochę poprawić kształt obudowy.

Trzaskaj przy zamykaniu

Pewnego dnia się wkurzyłem i trzasnąłem klapką w laptopie. W zasadzie, żeby oddać lepiej siłę z jaką to zrobiłem powinienem raczej powiedzieć: pierdolnąłem klapką w laptopie. I w tamtym momencie prawy wiatraczek zaczął podejrzanie terkotać. Przez kilka dni bagatelizowałem problem, ale w którymś momencie hałas się nieco zmienił i przestraszyłem się, że wiatraczek zasieje mi za chwilę spustoszenie w środku komputera. Dlatego pobłogosławiłem fakt, że nie mam obudowy typu unibody, upewniłem się, że nie mam już żadnej gwarancji i zdecydowałem się rozkręcić sprzęt.

Na moje szczęście okazało się, że po prostu jeden z kabelków został mocniej dociśnięty przy feralnym trzaśnięciu i łopatki wentylatora o niego zahaczały, więc wystarczyło po prostu podnieść kabel.

Rozkręć go

Przy tej okazji jednak doszedłem do wniosku, że nigdy więcej nie rozkręcę żadnego sprzętu od Apple i będę płacił za serwis. Rozkręcenie tego komputera wymagało usunięcia 21 śrubek i zachowania dużej ostrożności, a grzebanie wewnątrz komputera -- zegarmistrzowskiej precyzji. Mimo, że komputer ten zaprojektowano w roku 2006, a właściwie to nawet w 2003, jest cały czas cienki i miejsce wewnątrz obudowy jest wykorzystane do maksimum. Jedno przypadkowe zahaczenie i sprzęt do niczego się nie będzie nadawał (Mietek z lutownicą może i podziała w przypadku Acera, ale z Apple po prostu nie da rady). Jedyny pozytyw -- udało mi się rozwiązać problem trzeszczącej w wyniku upadku obudowy. Wystarczyło jedynie usunąć panel z klawiaturą i touchpadem i wstawić go ponownie, porządnie przykręcając.

Nieśmiertelny?

Niestety, powyższe kroki nie wystarczą. Musiałbym go zrzucić chyba jeszcze kilka razy, pozwolić zasilaczowi doszczętnie się spalić lub wetknąć wykałaczkę w sam środek wiatraczka -- wtedy pewnie zmarłby znacznie szybciej. A wtedy nie pozostanie mi nic innego jak nagrać stosowny filmik…

Chociaż w zasadzie wystarczyłby sam numer z filmikiem.

Marcin Sierant, 30 września 2010, 10:52 / Marudzenie, Polecamy, Technologie / Tagi: ,

3 Odpowiedzi do “Jak nie używać MacBooka Pro”


  • ja zrzucilem swojego mbp unibody z szafki w drugim tygodniu posiadania. otwartego. i mam teraz wygiety kawalek pokrywy. cale szczescie w jednym z tych rogow, gdzie nie ma szkla, bo w przeciwnym razie to na pewno mialbym pajeczyne przed oczami…

  • Hehe, widzę, że niezły tor przeszkód zafundowałeś swojemu komputerowi :). A filmik, miażdży :)

Dodaj Komentarz

Connect with Facebook