Dwa miesiące palenia

15 września 2010, Marcin Sierant

Los palacza lekki nie jest. Ze wszystkich stron grożą, straszą, nawet paczki papierosów informują o impotencji… Poza tym cała ta zabawa jest kosztowna (choć i tak jest tańsza niż za zachodnią granicą), a jeszcze co jakiś czas staje się coraz droższa. Słowem – przejebane. A będzie jeszcze gorzej i to jeszcze w tym roku.

Dokładnie za 2 miesiące – 15 listopada 2010 – wchodzi w życie ustawa o zmianach ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (…), zwana w skrócie „ustawą antynikotynową”. I to dobra nazwa, bo ograniczeń będzie sporo.

Najbardziej bolesne dla palaczy będzie art. 5, lekko osłodzony przez art. 5a. Zgodnie z nimi, bowiem, lista miejsc w których dzisiaj nie wolno palić zostanie rozszerzona. O uczelnie, wszystkie pomieszczenia zakładów pracy, lokale gastronomiczno-rozrywkowe, środki pasażerskiego transportu publicznego oraz obiekty służące obsłudze podróżnych, przystanki komunikacji miejskiej, obiekty sportowe, ogólnodostępne miejsca przeznaczone do zabaw dzieci oraz inne pomieszczenia dostępne do użytku publicznego.

Oczywiście, w wielu miejscach takie zakazy obowiązują już dzisiaj, ale wiele osób niewątpliwie najbardziej zaboli sprawa lokali gastronomiczno-rozrywkowych. Zakaz jest absolutny – żadnego podziału na stoliki dla palących oraz stoliki dla niepalących – nie wolno i koniec. Chyba, że… i tu iskierka nadziei.

Po pierwsze, właściciel takiego lokalu może wyznaczyć palarnię. Przy czym palarnia otrzyma tym razem ustawową definicję i będzie – w skrócie – wydzielonym pomieszczeniem wyposażonym w system wentylacji lub filtracji powietrza uniemożliwiający przenikanie dymu tytoniowego do innych pomieszczeń. Podobnie w lokalach wieloizbowych będzie można wydzielić osobną salę w której dozwolone będzie palenie tytoniu. Tyle tylko, że tu też kotara nie wystarczy – konieczna będzie odpowiednia wentylacja.

I z tego co ustalił „Dziennik Gazeta Prawna”, właściciele lokali nieprzystosowanych do nowych przepisów raczej nie zamierzają tworzyć palarni – po prostu wprowadzą zakaz palenia.

I sprawa wygląda tak – palącym zostały 2 miesiące wolności. Można ten czas spożytkować na kilka sposobów – przeglądać listę posłów i senatorów, którzy poparli tą nowelizację, obrazić się na Komorowskiego, który ustawę podpisał, modlić się, żeby ludzie się zbuntowali, albo żeby egzekwowanie nowych przepisów było na tyle trudne, żeby szybko stały się martwe. Można nawet zakładać na znak protestu grupy na Facebooku…

Ale można też zwyczajnie przeznaczyć ten czas na zmianę nawyków. Nie będzie później przykrej niespodzianki.

PS. A od stycznia kolejna podwyżka akcyzy na wyroby tytoniowe.

Marcin Sierant, 15 września 2010, 10:27 / Marudzenie / Tagi:

0 Odpowiedzi do “Dwa miesiące palenia”


  • Brak Komentarzy

Dodaj Komentarz

Connect with Facebook