Pamiętacie sprawę rewitalizacji dworców Warszawa Ochota oraz Warszawa Powiśle? Na pewno pamiętacie – jednym z jej elementów stało się otwarcie klubokawiarni na Powiślu, niezależnie od tego czy była to inicjatywa PKP czy też młodych entuzjastów. Najwyższy czas sobie o tym przypomnieć, bo kolejarze chyba zapomnieli.
Pominę jednak kilka kwestii. Nie chce mi się strzępić języka na komentowanie faktu, że wyremontowane zostały jedynie budynki z kasami i poczekalniami. Dzięki temu stacja Warszawa Ochota zachowała swój niepowtarzalny klimat bazaru przykrytego blaszaną wiatą, dzięki czemu wysiadając z pociągu możemy kupić nie tylko wodę, chleb, czy film na DVD dołączony do „Claudii” pół roku temu, ale też sweterki, rajstopy i spodnie. I to wszystko legalnie – wątpię, żeby ktoś odważył się stawiać na środku peronu blaszaną budę bez niczyjej zgody.
Powiśle też jest niczego sobie – dzięki temu, że perony nie został wyremontowane w 2008 roku, stacja dalej wygląda jak przystanek gdzieś na przedmieściach Warszawy. I to bynajmniej nie na linii otwockiej, raczej w Rembertowie. Kto był ten wie o co chodzi – kostka bauma, dużo niebieskiej farby, i tak dalej.
Przemilczę też fakt, że faktycznie – wyremontowali zejścia na perony, ale tylko od jednej strony. Od drugiej dalej mamy całoroczną wystawę graffiti (a bardziej to tagów i pokazu siły (L)egionistów) oraz całodobową toaletę i pijalnię tanich piw działającą na zasadzie BYOB (może na Powiślu mniej odkąd w nocy przebywają tam raczej inne grupy ludzi). Trudno, w planach nie było remontu tamtych części dworców, jedynie front.
Skupię się więc na froncie. Na Powiślu jest dobrze, nie ma czego komentować. A na Ochocie? Odnieśliśmy sukces – kebab bar został usunięty z budynku dworca. Tym samym udało się przesunąć o kilka metrów górny bazar. Niestety nie udało się go zlikwidować, ale najwyraźniej nikomu poza mną to nie przeszkadza – bazarowi handlarze znają najlepiej prawo popytu i podaży, więc najwyraźniej ci spod dworca nieźle prosperują. Cóż, patrząc na niektórych pasażerów Kolei Mazowieckich…
Nie udała się jeszcze jedna rzecz, która boli najbardziej. Budynek dworca otrzymał nowy dach. Starą, szarą ruinę zamieniono na nowy, pomalowany w biało-czarne pasy, tak jak w oryginale. Dach zebrał na początku pochwały. I nie dziwię się, sam uważam że był rewelacyjny. Niestety, był. Nie wiem, czy ktoś w ciągu ostatnich 2 lat mył ten dach, ale przydałoby się zrobić to teraz. Bieli jest tu coraz mniej, czerni zresztą też – zaczyna dominować rdzawy syf, który znajdziemy też na namiotach na bazarku obok.
I mam dziwne wrażenie, że tak już pozostanie i za kilka lat wrócimy do stanu sprzed roku 2008. Bo teraz jest kryzys, powódź, pustki w kasie, zbliżające się Euro 2012 i inwestycje o wyższym priorytecie i tak dalej. Tym samym wyszło jak zwykle. A jak zwykle miało być pięknie…
Mam tylko nadzieję, że przed 2012 uda się przynajmniej usunąć z Dworca Centralnego punkty z orientalną gastronomią, automaty do gier oraz serwisy GSM. Ale i w to zaczynam powątpiewać, bo to zawsze jakieś źródło gotówki dla właściciela obiektu. A że wstyd trochę to już nikogo nie interesuje.
PS. Tak wyglądała stacja tuż po remoncie.
PPS. A tak w roku 1968.






















Cóż, niestety kolej w Polsce nie ma szczęścia i wydaje mi się, że to nie jest wina zdecydowanej większości pracowników kolei. Gdzieś tam, od lat 70 XX wieku powstał plan powolnej degradacji i niszczenia kolei w Polsce. Zaczęło się od fascynacji tow. Gierka transportem samochodowym (w kraju, który do dziś nie ma porządnej infrastruktury, w którym paliwa ropopochodne są drogie jak czort!).
Tak więc kolejni komunistyczni władcy mieli od tej pory gdzieś kolej. Po upadku komuny przeprowadzono bezsensowny podział PKP na n-spółek, które zamiast się wspierać zaczęły sobie robić świństwa (co jest oczywiste)… a gdzieś tam w tle mamy koleje niemieckie DB, które marzą o przejęciu kolei w Polsce (oczywiście po to, aby zrobić Polakom dobrze – bez dwóch zdań! – Pamiętajmy, że Niemcy narzekają na DB u siebie…).
Więc obecnie, kasa DB wspiera cichaczem wszelkie inicjatywy, które mają osłabiać wizerunek kolei w Polsce. A Polacy, jak zwykle – kłócą się, są niekompetentni i mają gdzieś swój narodowy interes. Skąd my to znamy? Z I RP? Kiedy to przyszli zaborcy rozgrywali nas jak chcieli.. nami samymi?
Czasem myślę o tych kolejarzach z II RP, którzy ponieśli śmierć walcząc z okupantami, w obronie polskiej kolei. Dziś zapewne przewracają się w grobach, a my już nie pamiętamy o nich i ich ofierze – bo tak jest nam wygodniej. Nasze sumienie zasypia.
Ja nie twierdzę, że jest to wina zdecydowanej większości pracowników, ale spółki PKP S.A., a dokładnie PKP S.A. Oddział Dworce Kolejowe, jako zarządcy obiektu.
A na podziale kolei na n spółek to akurat Mazowsze wygrało. Teraz trochę traci dzięki władzom województwa, ale to już inna sprawa. No i pasażerowie też wygrywają, bo ceny biletów idą w dół, odkąd PR postanowiło zjeść trochę tortu zarezerwowanego dotąd wyłącznie dla PKP IC…
Pkp to zbetoniały postprl-owski moloch popełniający najbardziej podstawowe błędy w zarządzaniu, o ogromnym przeroście zatrudnienia i kompletnie bez pomysłu na przyszłość kolei w polsce, o co zresztą najczęściej kolejowe fundusze europejskie się najczęściej czepiają. bez całkowitej restrukturyzacji większości spółek się nic nie zmieni.