Kalosze festiwalowe

14 czerwca 2010, Marcin Sierant

Z festiwalami są same problemy. Kolejki do kibla a nawet pod drzewo, brak zimnych napojów na kilka godzin przed ostatnim koncertem, kiepska organizacja line-up’u, dylematy czy iść na koncert punktualnie czy może po drodze walnąć jeszcze jedno piwo (i zahaczyć o toi-toia), a także tak trywialne sprawy jak zniszczone buty i rozładowany telefon. Orange znalazło rozwiązanie dwóch ostatnich problemów.

Na tegorocznym Glastonbury Festival swoją premierę będą miały bowiem kalosze zaprojektowane z myślą o użytkownikach smartphone’ów, które nie zdążą zostać naładowane na polu namiotowym, bądź po powrocie do wynajętego mieszkania zostaną zapomniane, przeleżą w kieszeni do południa następnego dnia i w konsekwencji też nie zdążą się naładować do pełna. Koniec dramatu jeśli nieopatrznie wstawimy na fejsbuka zdjęcie prosto z koncertu Massive Attack i zapomnimy rozłączyć się z internetem. Teraz będzie można łączyć przyjemne z pożytecznym czyli jednocześnie skakać i ładować telefon.

Wszystko przez to, że organizatorzy letnich festiwali mają fioła na punkcie ekologii. Na Open’erze w tym roku znajdą się punkty ładowania telefonów zasilane energią słoneczną, jednak na Wyspach jest to wynalazek tak świeży jak quizy na Facebooku i w tym roku Orange wymyśliło buty ładujące telefon komórkowy. Z kilku powodów są to kalosze, więc przydadzą się w przypadku brzydkiej pogody.

Jednym z tych powodów jest konieczność umieszczenia baterii i całej tej instalacji wytwarzającej energię elektryczną. A ponieważ nie ma nic za darmo, energię dostarczymy my. Chodząc, tańcząc i skacząc, bo energia elektryczna powstaje tutaj w wyniku przemiany energii cieplnej. Czyli, mówiąc w skrócie, im bardziej śmierdzą nam stopy, tym dłużej podziała nam telefon. A wiadomo że w kaloszach spocą się bardziej niż w trampkach czy jakichś butach z łyżwą na boku.

Niestety nie jest to najbardziej efektywny sposób zasilania telefonów – przeciętnie 12 godzin używania pozwala wydłużyć czas rozmów telefonicznych o godzinę (czyli czas czuwania – odpowiednio dłużej). No, a gdyby i to nie starczyło, na Glastonbury wystarczy wybrać się do strefy Orange gdzie oprócz kolektorów słonecznych znajdziemy także maty do tańczenia, które zamieniają energię kinetyczną w elektryczną.

Nie wiadomo tylko za wiele o cenie i dostępności tych butów, a już na pewno nie dostaniemy ich w tym roku w Polsce, więc pozostaje pamiętać o ładowaniu telefonu.

Marcin Sierant, 14 czerwca 2010, 4:54 / Technologie / Tagi: ,

0 Odpowiedzi do “Kalosze festiwalowe”


  • Brak Komentarzy

Dodaj Komentarz

Connect with Facebook