
Open’er jest skomplikowanym logistycznie przedsięwzięciem, wiadomo o tym nie od dziś. I chociaż weterani wiedzą doskonale jak sobie na nim radzić, zdecydowaliśmy się opublikować nasz poradnik dotyczący SKM-ki, cwanych taksówkarzy, picia wódki oraz innych fajnych spraw. Tym bardziej, że w tym roku szykuje się kilka nowości.
Poniższe rady przeznaczone są raczej dla tych, którzy nie wybrali pola namiotowego. Mieszkańcy pola znajdą poradnik dla siebie na stronie Brotherhood of Open’er, ale oprócz tego poruszono tam także kwestię ubioru i obuwia. My skupiliśmy się na bezpiecznym docieraniu na koncerty/do łóżka, nowościach w postaci koktajli i kafejki internetowej i takich tam różnych. O wyborach nie piszemy, bo już raz to zrobiliśmy. Ale do aktywnego uczestnictwa cały czas zachęcamy.
Transport
Kwestie transportowe są raczej oczywiste, ale w tym roku pojawiło się kilka nowości o których warto wiedzieć. No i trzeba też pamiętać o kilku elementarnych zasadach przetrwania.
Do Trójmiasta
Zakładamy, że sprawa transportu do/z Gdyni jest już u wszystkich zamknięta. Jeśli jeszcze nie, zapraszam na stronę PKP InterCity, Kolei Mazowieckich dot. pociągu „Słoneczny”, po informacje o specjalnych pociągach Przewozów Regionalnych oraz do aplikacji Open’er Traveler na Facebooku, mającej za zadanie ułatwić ludziom organizowanie wspólnych przejazdów (chodzi głównie o samochody).
Dojazd na teren festiwalu
Jeśli chodzi o dojazd na teren festiwalu i późniejszy nocny (poranny?) powrót, polecamy darmowe autobusy kursujące z przystanku przy stacji Gdynia Główna. Do wyboru są jeszcze taksówki, które nie podjadą tak blisko jak autobusy oraz samochody korzystające z drugiej bramy. Podróż samochodem jest ryzykowna ze względu na korki które są zawsze w czasie Open’era, liczne remonty w samej Gdyni oraz groźbę blokady skrzyżowania w Pogórzu. Ta ostatnia kwestia jest cały czas otwarta, a Alter Art nie zamierza w tej sprawie interweniować – Mikołaj Ziółkowski poinformował w czwartek na antenie „Trójki”, że to nie jest ich sprawa i nie zamierzają się mieszać. I słusznie, bo jak zauważył, każdy może chcieć wykorzystać 60-tysięczny festiwal do zwrócenia na siebie uwagi.
Autobusy nie zostaną zablokowane, będą jeszcze bardziej uprzywilejowanie niż dotychczas (na dłuższym niż dotąd odcinku trasy zabroniony będzie ruch innych pojazdów) i będą kursowały z większą częstotliwością.
SKM
Z trójmiejską SKM zawsze były problemy. Niby w czasie festiwalu częściej, niby jeździ także w nocy, a i tak zawsze był tłok, ścisk i kończyło się na taksówkach (do nich jeszcze dojdziemy). Nic dziwnego – SKM zawsze wychodziła na tym najgorzej, bo nie notowała wcale wzrostu przychodów na początku lipca. Sytuacja ciągle jednak ulega poprawie – w zeszłym roku kolejka jeździła w nocy częściej niż dwa lata temu. W tym roku ma być jeszcze lepiej – zarówno w kwestii częstotliwości, jak i biletów. Za 12 złotych będzie bowiem można nabyć opaskę uprawniającą do nieograniczonej liczby przejazdów w dniach 1 lipca, godzina 14:00 – 5 lipca, godzina 8:00. Opaskę dostaniemy dopiero na festiwalu – wcześniej trzeba będzie kupić bilet jednorazowy. Albo i nie, bo ścisk jest zawsze taki, że kontrolerzy darują sobie chodzenie po pociągu i sprawdzanie biletów.
No i lepiej jest mieć bilet w drodze powrotnej – tłok jest mniejszy, ale ostatnio nikt się nie patyczkuje z awanturującymi się pasażerami SKM (zdjęcie z czerwca tego roku, stacja Gdynia Główna)…

Taksówki
Powroty taksówkami są być może najwygodniejsze, ale także najbardziej problematyczne. Nie ma odgórnie narzucanej wysokości taryfy, a ponadto na pewno będą się pojawiać taksówki z Sopotu i Gdańska. Niby wszystkie korporacje nie dzielą Trójmiasta na strefy i nie przełączają taryfy w czasie jazdy z Gdyni do Gdańska, ale ceny za kilometr będą się różnić.
Najgorsze jest to, że nawet korzystając z gdyńskich taksówek, w których obowiązuje zasadniczo jedna taryfa – 2 zł/km w dzień, możemy liczyć na różne wskazania taksometru przy podróży w to samo miejsce. Niestety, obowiązuje „taryfa festiwalowa”. Pan taksówkarz może nie mieć ochoty zawozić nikogo do Redłowa, bo wyjdzie za tanio, posiadacz 6-osobowego busa zażyczy sobie 20 zł ekstra „bo przecież więcej osób” i tak dalej. Plagą jest też krążenie po centrum Gdyni. Wiadomo – pasażerowie narąbani lub zmęczeni nie zwrócą uwagi na fakt, że nadłożyli 4 kilometry, a już na pewno nie będą się awanturować w obcym mieście o 4. nad ranem. Może nie wszyscy tacy są, ale większość tych z którymi dotąd wracałem z Gdyni Głównej usiłowała skorzystać z okazji.
Rad jest kilka – po pierwsze – nauczyć się mapy miasta. Typową zagrywką taksówkarza jest udawanie że nie wie gdzie jest nasza ulica. Doskonale wie, ale liczy na to, że my też nie wiemy, więc będzie mógł bezkarnie krążyć po ulicach. Wystarczy jednak pamiętać, że „z Al. Zwycięstwa w prawo na światłach przy Klifie i potem druga w prawo”, a nagle okaże się, że zaoszczędzimy przynajmniej 10 zł. Możemy też uczestniczyć w bardziej bezczelnej próbie oszukiwania – taksówkarz po prostu i bez pytania o zgodę urządzi sobie wycieczkę po mieście. Z rozpoznaniem tego może być trudniej, ale zasadniczo jeśli widać port, albo wjeżdżamy na drogę ekspresową, to znaczy że do Sopotu w drugą stronę.
I jeszcze jedna ważna sprawa – nie jesteście z Warszawy. I to dotyczy nie tylko taksówek, ale też ogólnego funkcjonowania w Trójmieście. Lokalny patriotyzm do kieszeni, a wyleci z niej znacznie mniej pieniędzy. No i nos. Nos zachowa swój dotychczasowy kształt. W sumie zęby też.
Alkohol
Na Open’erze pijemy Heinekena. I tyle w tym temacie. Naprawdę liczyliście na rady dotyczące przemycania wódy na teren festiwalu? Odsyłamy do Vice’a i przypominamy, że w okolicy dworca głównego w Gdyni znajduje się doskonale wyposażony sklep o kuszącej nazwie „Melanż” (są kolejki, ale nie dłuższe niż na 5 minut stania – właściciele sklepu dobrze wiedzą, że to jest także ich 5 minut i obsługa zawsze stoi na wysokości zadania), a podróż autobusem z reguły dłuży się niemiłosiernie… Byle tylko nie przegrać z grawitacją pod bramkami i będzie dobrze.
Jedzenie i picie
Nigdy nie pamiętamy, co najbardziej opłaca się jeść. Z reguły w strefie gastronomicznej jesteśmy w stanie silnej gastrofazy i bierzemy wszystko co się da. Najczęściej z wyjątkiem pizzy, bo ta znika najwcześniej. Zaś w kwestii picia – w tym roku do Coca-Coli, Sprite’a, Fanty, Nestea (?), Burna, Kropli Beskidu, ciepłej herbaty, no i oczywiście Heinekena dochodzą jeszcze smoothies. Uruchomiona zostanie specjalna strefa Alter Fresh w której będzie można się napić owocowych koktajli oraz zjeść owoce. Jesteśmy tego bardzo ciekawi, tym bardziej, że w tym roku zamierzamy pojawić się przynajmniej raz wcześniej niż 20, a więc jeszcze w pełnym słońcu. Jesteśmy wampirami które o 17.00 z reguły zamawiały śniadanie w pobliskiej pizzerii, ale może się uda.
Kupony i karta
Zapamiętajcie moje słowa – kupony to zło. Trudno się je liczy, łatwo zgubić, ogólnie przerąbane. Lepsza jest karta – mimo, że płacenie nią zajmuje znacznie więcej czasu niż kuponami (w skrajnych wypadkach zdążymy wypić to nieszczęsne piwo), generalnie jest wygodniejsza. No i zawsze można jej potem używać po festiwalu. A jeśli posiadacie już kartę MasterCard Paypass lub Maestro Paypass możecie ją wcześniej doładować i korzystać w trakcie festiwalu. Jeżeli jednak nie, hostessy sprzedające już naładowane karty spotkamy niemal wszędzie.
Przez to też bardziej opłaca się kupić nową kartę niż doładowywać starą. Ekolodzy będą nas chcieli nabić na pal, ale przynajmniej nie spóźnimy się na koncert z powodu tej cholernej bankowości elektronicznej, która niestety działa na festiwalu dość topornie i chyba niewiele się w tym roku poprawi.
Internet
Kafejkę internetową wyposażoną w notebooki Sony VAIO znajdziemy w tym roku na festiwalu. Jeśli jednak zamierzamy zostać dłużej i będziemy musieli korzystać z internetu, polecamy wziąć laptopa. Miejsc z Wi-Fi jest w Trójmieście naprawdę sporo, a z kawiarenkami internetowymi jest znacznie gorzej. Rok temu poszukiwałem jej desperacko, bo nam padł internet bezprzewodowy i było ciężko – przy Gdyni Głównej raczej internetu nie znajdziemy, polecam szukać przy przystanku SKM Gdynia Wzgórze św. Maksymiliana – rok temu była przy ulicy Świętojańskiej 135.
Telefon komórkowy
Wydawałoby się, że to oczywiste, a i tak zawsze się o tym zapomina. Po wejściu do pokoju/mieszkania/domku/kwatery wyciągamy telefon z kieszeni i podpinamy go do ładowarki. I niech tam siedzi aż do wyjścia z domu. Znowu narażamy się ekologom, ale przed wejściem na teren festiwalu powinien być naładowany – po pierwsze, pod Gdynią jest kiepski zasięg. Po drugie, operatorzy może i zwiększą na czas festiwalu przepustowość swoich łączy, ale i tak zawsze się coś zatyka. A jak się zatyka, to telefon szuka zasięgu i zużywa więcej energii. A jak zużywa więcej energii, szybciej się rozładuje. I może być naprawdę kiepsko…
Czy mówiliśmy już, że wszelkie powiadomienia push powinny zostać obowiązkowo wyłączone? Komentarz pod wpisem na wallu jest chyba mniej istotny od Klaxonsów, nie?
I to chyba tyle
Więcej nie pamiętamy. Być może pominęliśmy jakąś fundamentalną kwestię o której zawsze się zapomina, ale skoro zawsze się o niej zapomina, to tym razem nie będzie inaczej. A i tak najważniejsza jest dobra zabawa i wspomnienia – miło jest, jak się coś pamięta z festiwalu. Ale to już tylko taka sugestia.
Zdjecia: Johny/Spectrum Foto, Ojciec Dyrektor/forum skm.pkp.pl







0 Odpowiedzi do “Jak przeżyć Open’era i jeszcze dobrze się bawić”