Powoli dochodzimy do końca jeżeli chodzi o artystów którzy wystąpią na tegorocznym Open’er Festival. Mikołaj Ziółkowski zapowiada, że w przyszłym tygodniu zapowie jeszcze wielki hit, a tymczasem dzisiaj zaprezentował na antenie Trójki pierwszych polskich wykonawców, którzy pojawią się w Babich Dołach.
Zacznę jednak od deseru -- na samym końcu rozmowy w Programie Alternatywnym zapowiedziana została grupa Cypress Hill. Pojawili się już kiedyś na Open’erze -- w 2004 roku, w czasach kiedy festiwal odbywał się jeszcze na Skwerze Kościuszki w Gdyni i grali nową wtedy płytę. W tym roku wydali kolejny album po 6-letniej przerwie, więc wracają też do Gdyni.
Pozostali wykonawcy których dzisiaj poznaliśmy to Polacy. Mnie w tym zestawieniu najbardziej interesują Muchy, mój ulubiony zespół z Poznania, który w marcu tego roku wygrał nową płytę (i można ją było nawet wygrać na Pasted) i zagra w tym roku, podobnie jak 2 lata temu, na Main Stage.
Na głównej scenie zagra też Lao Che. Zaraz mi się pewnie od kogoś oberwie, ale to jeden z tych zespołów o których słyszałem więcej w mediach czy opiniach ludzi niż samych utworów.
Słyszałem za to „Belly of the beast”, które wykonuje Fox. Fox zadebiutował 5 lat temu, ale teraz dopiero zaczął pracę solową, współpracując m. in. z Marią Peszek czy Noviką. W Babich Dołach zagra na Tent Stage.
Na Tent Stage wystąpi też Julia Marcell, polska piosenkarka, pianistka, skrzypaczka i kompozytorka mieszkająca i nagrywająca w Niemczech. Zresztą w Niemczech i generalnie na Zachodzie jest chyba bardziej znana niż u nas. Aha, sprawdziłem w internecie, że nie tylko mi jej głos kojarzy się bardzo mocno z Reginą Spektor, która też wystąpi na Open’erze.
Kolejni artyści których zobaczymy pod namiotem to Indigo Tree oraz We Call it a sound, a na scenie World pojawi się jeszcze Pablopavo.
To jeszcze nie koniec openerowych zapowiedzi -- jak już wcześniej wspomniałem, za tydzień ma zostać ogłoszony jakiś porządny headliner. Cóż, miejsce na scenie głównej jeszcze jest, więc czekam z niecierpliwością. Wątpię w Daft Punk czy Coldplay, o których można było w ubiegłym tygodniu czytać w internecie, ale może The xx albo LCD Soundsystem? Byłoby super.
I to już będzie definitywny koniec gwiazd -- do festiwalu pozostało w końcu 1,5 miesiąca, lada moment pojawią się billboardy i plakaty, a spot telewizyjny już jest…
Pozostała jeszcze kwestia wyborów -- osobnego okręgu na terenie festiwalu nie będzie, ale punkty wyborcze w okolicy festiwalu mają zostać wyposażone w dodatkowe karty do głosowania. W ilościach hurtowych. Uczestnicy festiwalu którzy nie będą mieszkali na polu są jednak zachęcani do głosowania w innych miejscach, ich lista pewnie pojawi się niebawem na stronie festiwalu. Miejmy nadzieję, że wszystko rozstrzygnie się już w I turze, ale zaświadczenie warto mimo wszystko sobie wyrobić.
PS. 24 czerwca w Warszawie zagrają Crystal Castles (w… Proximie). To tak przy okazji.






0 Odpowiedzi do “Open’er 2010: Cypress Hill i Polacy”