Shutter Island

03 kwietnia 2010, Konrad Kwiatkowski

Jestem przekonany że wszyscy z Was słyszeli o najnowszym filmie Martina Scorsese zatytułowanym Shutter Island (na język polski tłumaczony całkiem nieźle -- Wyspa tajemnic). Z drugiej strony, dobrze wiem że powszechne są bardzo skrajnie opinie na jego temat: część osób się zawiodła, części odebrało mowę, a jeszcze inni potraktowali film jako stricte pomelanżowy. Postanowiłem zatem odłożyć mój osobisty zachwyt na bok i przedstawić Wam kilka faktów…

Swoją przygodę z Shutter Island zacząłem od prezentowanego powyżej trailer’a. Od razu rzuciły mi się w oczy dwie rzeczy, po pierwsze genialne ujęcia i bardzo osobliwa sceneria (w tej kwestii miałem rację, rzeczywiście akcja filmu oraz wszelkie wątki poboczne mają swój charakterystyczny klimat, którego „stajemy się częścią”). Do tego genialna praca kamery, świetny montaż i profesjonalne kadry czynią ten film technicznie bezbłędnym. Druga rzecz która rzuciła mi się w oczy (i w tym miejscu całkowicie się myliłem) to fakt iż od razu zakwalifikowałem ten film do grupy bezsensownych, obrzydliwych horrorów gdzie na koniec okazuje się że wyjaśnieniem całej zagadki są duchy. W Shutter Island nie znajdziecie tego typu tanich zabiegów, nie zdradzając szczegółów mogę śmiało uspokoić wszystkich przeciwników tandety że clue owej historii nie oprze się na kosmitach.

Szukając z wyprzedzeniem odpowiedzi na pytania znajomych „i jak film?” długo nie mogłem znaleźć odpowiedniego przymiotnika. Straszny w pewien sposób jest (ale tego typu określenie kojarzy się ludziom z głupotami typu Piątek Trzynastego), obrzydliwy zdecydowanie nie (mimo kilku mocnych scen, nie ma tu miejsca na drastyczność typu Piła). W końcu doszedłem do wniosku aby nazwać film schizowym. Ale tak naprawdę nie da się go opisać, ma swój wyjątkowy klimat i uważam, że każdy spojrzy na niego z innej strony.

Patrząc po sobie, wiedząc że oglądam całą masę filmów i zazwyczaj coś odwróci moją uwagę, byłem całkowicie zaskoczony. Nie spoglądałem nawet na telefon kiedy wchodziły SMSy, odstawiłem wielki zestaw Nachos i nie gadałem z Sierantem. Zresztą podobnie zachowywała się cała sala, zero szeptów, odbierania telefonów, spania czy wychodzenia do łazienki. Wszyscy skupieni na filmie.

No… i pozbawiona osobistego zachwytu recenzja mi nie wyszła. Myślę że jest to najlepszy znak że Shutter Island zdecydowanie warto obejrzeć. Serdecznie polecamy!

Konrad Kwiatkowski, 03 kwietnia 2010, 11:55 / Film / Tagi: , , ,

0 Odpowiedzi do “Shutter Island”


  • Brak Komentarzy

Dodaj Komentarz

Connect with Facebook