Mamy dopiero poniedziałek ale założę się że wszyscy żyją już zbliżającym się weekendem. Zrobiło się ciepło, nachodzi majówka a prognozy są mocno obiecujące. Jednym słowem zbliża się czas kiedy nasze piątkowe i sobotnie zmagania z wódką przenosimy w plener. I niezależnie od tego czy to będzie skarpa, grill czy domówka z pewnością będziemy musieli poczynić pewne przygotowania. Pozwolę sobie na ten moment założyć rogatywkę kapitana melanżu i przedstawię jak tego typu preparacje dokonać za pomocą aplikacji na iPhone’a – Party Planner.
Początkowo musimy określić pewne niezbędne parametry melanżu. Załóżmy że będzie to średniej wielkości grill na 40 osób. Warto tu zaznaczyć że zapraszamy około 25 osób, ale przy tej skali imprezy musimy się liczyć z opcjonalnym +15.
Zaprosimy znajomych na godzinę 19, w komplecie będziemy o 20, a przy pomyślnych wiatrach skończymy około 6 nad ranem dnia następnego. Mamy zatem przed sobą 10 godzin picia.
Is it a „heavy” drinking crowd? – Hell Yeah!
Kolejny krok to określenie alkoholowych preferencji naszych gości. Nie oszukujmy się że będzie to wyglądało inaczej niż na załączonym obrazku. Opierając się na własnym doświadczeniu zaznaczyłem wszystkie opcje. Z myślą o nadchodzącej imprezie kupimy piwo do grilla, wódkę jako fundament zbliżającej się popijawy i tequilę dla jej koneserów…
…tyle tylko, że alkohol ma to do siebie, że zawsze jest go za mało.
Na początku szef kuchni będzie zbierał zamówienia na kiełbaski i karkówkę, a cała reszta w tym czasie sączyć będzie piwko. Po zjedzeniu pierwszych porcji będziemy mieli także za sobą 2-3 puszki. To wręcz idealny moment aby sięgnąć po naszą 40-procentową przyjaciółkę. Zaczyna się zabawa. Wszyscy coraz weselsi, muzyka gra coraz głośniej a my otwieramy kolejną butelkę. Gdzieś w kuchni kilka osób męczy się z cytryną, solą i tequilą.
Nadchodzi moment kiedy wszyscy jesteśmy ekspertami we wszystkich dziedzinach. Płotki odpadają, zostają starzy wyjadacze. Dobieramy się do barku taty. A tam prawdziwy róg obfitości – whisky, rum, gin. Naszemu szczęściu nie ma końca. Po drodze bierzemy jakieś przypadkowe wino z piwnicy (przypadkowo ulubione ojca), zakładając że, na pewno się przyda.
Liquors you will serve? Tak jak ustaliliśmy powyżej – wszystko co się da!
Are you serving champagne? Hmm… tego w planach nie mamy ale jeśli ojciec zachował butelkę Moeta gdzieś w czeluściach swojego barku to jak zapewne się domyślacie – nie przetrwa melanżu.
Specialty drinks? Proponują nam Margaritę, Cosmopolitan i Apple Martini. To ma być grill, nie kinderbal. Pozostawiam niezaznaczone.
Beer & mixers pre-chilled? Owszem.
Na koniec pojawia się nam ilość alkoholu jaką powinniśmy zapewnić. No i w tym momencie widać że Party Planner nie jest rodzimą produkcją. Czarno na białym widzimy, że żaden Polak nie mógł przyczynić się do jej powstania.
Dlaczego? Popatrzcie tylko na zaproponowaną przez nich ilość alkoholu.
4.2 litra wódki? Przepraszam, że od tego zaczynam ale to jest największe wypaczenie. Taka pojemność pasuje do silnika w samochodzie ale nie do całkowitej ilość wódki na imprezie. Dla 40 osób najlepiej byłoby załatwić 20 litrów – wówczas byłoby cudownie. Ale nie zawsze marzenia się spełniają, a i coraz częściej goście szybko odpadają, więc powinniśmy celować w jakieś 12 litrów. Oni proponują nam 3 razy mniej. FAIL!
52 piwa – to nawet realna liczba przy założeniu że goście będą niecierpliwi i już po jednej butelce piwa będą niecierpliwie zaglądać do zamrażarki. No dobra, przyda się trochę więcej, bo czeka nas ciężki poranek.
12 butelek wina – to zależy od ilości wódki, ale przy założeniu że mamy proponowaną przez nich ilość (4.2 litra) to zdecydowanie za mało.
8 butelek szampana – tyle to ojciec na pewno nie trzyma w barku, a do kiełbasek i karkówki na grilla kupować szampana to tak jak przerobić Jaguara XK R na gaz (swoją drogą, wyobraźcie sobie że z takim przypadkiem autentycznie zetknęli się handlowcy w polskim salonie)… Kto w ogóle uwzględnia taką opcję przy „heavy drinking”?! Chyba tylko rosyjscy biznesmeni i czarni raperzy…
Po litrze gina, rumu, tequili i whisky – taka ilość rozejdzie się po zębach na samym początku. Ktoś zrobi sobie drinka, inni dla smaku pochłoną tequilę, a jeszcze inni dopadną Jacka, Jima czy Johnniego i szybko się z nimi rozprawią. Mało.
Widzę dwa rozwiązania. Mnożyć wszystkie wyniki razy 4 (ale wtedy będzie za dużo wina), albo napisać własną aplikację. Planowanie imprezy z iPhone jest w Polsce niemożliwe.











0 Odpowiedzi do “Party Planner”