Żniwa w świecie telekomunikacji. Najpierw Microsoft, potem Sony Ericsson, a teraz Nokia. Finowie zaprezentowali dzisiaj 3 nowe smartfony i wykonali tym samym ruch, którego do końca nie rozumiem.
Nazewnictwo w Nokii było proste. Najpierw mieliśmy czterocyfrowe numery, w których pierwsza cyfra definiowała klasę urządzenia. Potem wprowadzili literkę i 3 cyferki. I wtedy Nseries była liną telefonów multimedialnych, z najwyższej półki. Najlepsze aparaty, dobre oprogramowanie do odtwarzania multimediów, szybki internet, itd, zaś Eseries – linią telefonów biznesowych z ulepszonym kalendarzem, szybkim internetem, a ostatnio także bardzo dobrą obsługą poczty. Potem dołączyło XpressMusic, zastąpione teraz przez Xseries – linię telefonów muzycznych. I tu jest pierwsza rzecz która miesza w głowach, bo model X6 różni się od modelu N97 praktycznie wyłącznie brakiem realnej klawiatury. Potem doszła Cseries – klasyczne telefony. Tyle tylko, że oddam konia z rzędem temu kto powie, czym mają się wyróżniać.
Sprawę Nokii C3 jeszcze rozumiem. To pierwszy telefon z klawiaturą QWERTY i systemem Series 40. Mówiąc w skrócie jest to najuboższy telefon z zaprezentowanych dzisiaj. Idealne narzędzie dla tych, którzy są uzależnieni od Facebooka, Twittera, komunikatorów lub po prostu SMS-ów, a jednocześnie dysponują ograniczonym budżetem. Choć, patrząc na wygląd tego urządzenia, chodzi chyba bardziej o budżet rodziców.
Nokia C3 będzie miała 2-megapikselowy aparat, baterię o pojemności 1320 mAh (ten sam model co w 5800 czy N900), która może wystarczyć na dość długo, bo telefon nie obsługuje sieci 3G – wyłącznie GSM; z drugiej strony ma Wi-Fi, co znowu skraca żywotność baterii. Znajdziemy też miejsce na kartę pamięci oraz gniazdo mini jack 3,5 mm.
Obecności funkcji społecznościowych nietrudno się domyślić – integracja z serwisami tego typu oraz komunikatorami będzie dość daleko idąca, a SMS-y będą wyglądały jak czat.
Drugie urządzenie to Nokia C6. Z przodu wygląda jak Nokia 5800 lub 5230, ale mimo wszystko bardziej przypomina model N97 mini. Też posiada 3,2-calowy dotykowy ekran, chowaną klawiaturę QWERTY (C6 ma jednak wysuwaną, nie otwieraną), 5-megapikselowy aparat, obsługę Wi-Fi i HSDPA oraz baterię 1200 mAh. Do tego ekran główny będzie identyczny jak w N97, a więc też znajdziemy tam widgety, a system nie zostanie znacząco zaktualizowany. Jedyna różnica to brak 8 GB pamięci wewnętrznej, jest tylko 200 MB i gniazdo kart micro SD (do 16 GB). Słowem – nieco uboższy klon N97 mini. I chyba trochę brzydszy.
Aktualizacji uległa też linia Eseries. Nie wiem czy Nokia E5 jest następcą modelu E63 czy E72, ale jeśli tego drugiego, jest to raczej krok w tył. Pomijam fakt, że cukierkowy design nie pasuje mi trochę do biznesowych telefonów (ale ma jedną olbrzymią zaletę – plastik mniej się rysuje od stali; E72 z której korzystam od tygodnia jest już trochę podziobana), szczególnie że jest to robione trochę na siłę (przy całym szacunku, ciemne wersje kolorystyczne wyglądają źle za sprawą tego jasnego paska), a do tego aparat w obu wypadkach ma 5 megapikseli.
Mam na myśli bardziej baterię. Nokia E72 posiada ogniwo o pojemności 1500 mAh. E5 teoretycznie może wytrzymać dłużej, ale ma tylko 1200 mAh. Z doświadczenia wiem, że takie deklaracje o lepszym zarządzaniu energią normalne używanie dość szybko ocenia negatywnie. Do tego zniknął bezpośredni dostęp do kalendarza i książki telefonicznej. Niby w zamian za to pogrzebali w systemie usprawniając ekran startowy (czytaj: dostosowując go do wymagać facebookowych nałogowców), ale jakoś mnie to nie cieszy. Oczywiście jest Wi-Fi i HSDPA.
A jakby tego było mało, Nokia E63, dotąd najtańszy klon Blackberry rodem z Finlandii też miała mocniejszą baterię.
Modele C3 i C6 pojawią się na rynku w tym kwartale, zaś E5 – w trzecim kwartale tego roku. Nie da się ukryć, że są to przeciętne, masowe modele, mimo że zapowiedzi dzisiejszej konferencji sugerowało wydarzenie o większej randze.
Na pierwszy rzut oka widać też, że to takie zapchajdziury. Nokia nie zaprezentowała żadnego nowego modelu na prestiżowych targach w Barcelonie w lutym tego roku i jednocześnie cały czas zapowiada rewolucję, nowego Symbiana i złote góry, ale jakoś się z tym spóźniają. Najwyraźniej będziemy musieli na te duże zmiany jeszcze poczekać, więc na pocieszenie dostajemy zabaweczki…


















0 Odpowiedzi do “Nokia stawia na QWERTY”