Festiwale Alter Artu zaczynają się do siebie coraz bardziej upodobniać, a Coke Live staje się coraz mniej murzyński. Pierwszą zapowiedzianą gwiazdą było Muse, a kolejnym jest znacznie bliżej do tego zespołu niż do Timbalanda czy 50 Centa.
W sierpniu w Krakowie pojawią się bowiem jeszcze inne zespoły -- dzisiaj dowiedzieliśmy się o trzech nowych. W tym o Chemical Brothers, którzy w czerwcu wydają nowy album („Further”), a w 2008 roku gościli na Open’erze.
Panowie z N.E.R.D, czyli Pharell Williams, Chad Hugo i Shae Haley (a i tak wszyscy kojarzą tylko tego pierwszego), grali z kolei we wrześniu 2009 na warszawskim Placu Defilad w ramach Orange Warsaw Festival.
Trzeci wykonawca który odwiedzi w sierpniu Kraków to 30 Seconds to Mars -- zespół który już totalnie nie jest coke.
Wygląda na to, że Coca-Cola nie chce być kojarzona wyłącznie z popem, a przynajmniej nie z takim popem z jakim była dotąd kojarzona, a przy okazji wychodzi na to, że te trzy festiwale stają się naprawdę bardzo podobne. Bardzo bardzo. Można się pomylić i nie pojechać na Open’era tylko na Coke na przykład. Chyba, że Mikołaj Ziółkowski jeszcze nas czymś zaskoczy -- najbliższa okazja jutro.






0 Odpowiedzi do “Coke Live – coraz mniej popu”