Imprezowe TOP 5 czyli niezbędnik małego melanżowicza

25 marca 2010, Konrad Kwiatkowski

Jest piątek około godziny 20, część z Nas zaczyna już bifor, część zbiera siły na długi melanż poprzez odsypianie porannej szkoły a jeszcze inni po długim obiedzie wracają do domu. Tak czy inaczej, wszystkie 3 grupy muszą poczynić pewne przygotowania, dzięki którym to łatwiej jest przetrwać bój. Telefon jest, drobne mam, guma do żucia też… no właśnie ale czy to aby wszystko? Teoretycznie taki zestaw pozwoli nam stawić czoła wódce. Ale czy możemy to sobie jakoś ułatwić? Oto lista moich propozycji: (należy pamiętać że numeracja nie ma tu charakteru od najważniejszego do najmniej ważnego, na placu boju wszystkie akcesoria okazują się tak samo przydatne)

1. Maestro PayPass

Jej najbardziej znany przykład to chociażby AlterKart, wygodna w użyciu, zbliżeniowa karta płatnicza. Będąc w stanie wskazującym łatwiej jest wydobyć ją z portfela, skierować w odpowiednią strefę (nikt nie każe nam przecież trafiać w konkretne miejsce, tak jak to jest przy okazji korzystania z bankomatu) niż męczyć się z liczeniem drobnych. I już, zapłacone! Dodatkową zaletą jest fakt że wpłacamy na nią konkretną kwotę, dajmy na to 200 zł i mamy pewność że nie wydamy więcej (A nie tak jak w przypadku Sieranta który co niedziele dostaje zawału sprawdzając dostępne środki na koncie).


2.  Akcesoria do iPhone’a

Po pierwsze przenośna bateria o której pisał Sierant. Po drugie metalowy case. O tym jak bardzo urazowe są telefony produkowane przez Apple chyba nie muszę wspominać. Sam w związku z wypadkami stricte melanżowymi wymieniałem iPhone’a czterokrotnie (dobrze że to przewidziałem i go ubezpieczyłem). Mimo to proces wymiany rozbitego aparatu na nowy jest czasochłonny, a na to nie mamy czasu. Dlatego serdecznie polecam takie oto zabezpieczenie:

3. Buteleczki wódki o pojemności 0,02 litra

Maluszki, przywiezione przeze mnie dwa niedobitki z Berlina zdały egzamin. Mieszczą się nawet w kieszonce od koszuli, możesz je trzymać chociażby w portfelu. Dobrze wiemy że nawet Popeye tracił moc, i co wówczas robił? Otwierał puszkę szpinaku i działał dalej. Oczywiście 0,02 nie powala, ale nie o to tu chodzi. Po pierwsze można je wnieść dosłownie wszędzie, a po drugie jej skuteczność ma pozwolić nam na podtrzymanie odpowiedniej ilości alkoholu we krwi do czasu kiedy znajdziemy róg obfitości w postaci butelki 0,7 (wiecie to coś jak te małe zbiorniki powietrza dla nurków, czasami jeden wdech a ratuje życie).

4. Karteczka z adresem i narysowaną mapką dojazdu do domu

Może Wam się wydać to śmieszne, ale czasami tak bywa że kiedy nawet koniec końców dotrzemy do taksówki to nie jesteśmy zbyt rozmowni. Zazwyczaj zasypiamy albo ciężko jest nam sklecić całe zdanie. Po co się męczyć? Wystarczy że wręczymy kierowcy kartkę ze wszystkim instrukcjami i jesteśmy uratowani. A co jeśli okaże się że jacyś dobrzy samarytanie wnieśli nas do taksówki i nie mają pojęcia gdzie mieszkamy? Albo dojazd jest na tyle skomplikowany że należy poinstruować taksówkarza? Szczerze polecam.

5. Paczka fajek

Nie żebym zachęcał do palenia, (zawsze i wszędzie paleniu mówię stanowcze NIE); aczkolwiek opakowanie papierosów może okazać się zbawienne. Na melanżu powstają rozmaite animozje pomiędzy jego uczestnikami. Kiedy przychodzi moment aby ostudzić sytuację i nieco „ochłonąć” najlepiej zrobić to przy fajce pokoju. Kolejny przykład – zaczepia Cie banda meneli mająca odmienne zdanie od Twojego. Jak najbardziej można wyjaśnić to nieporozumienie na wiele sposobów, jednakże papieros zwykle załatwia sprawę. A co jak Wasz przyjaciel/przyjaciółka rozstaną się z chłopakiem/dziewczyną? Wtedy zazwyczaj należy podać im wódkę i papierosy. Poza tym można krążyć po klubie i liczyć na to że ktoś będzie szukał fajek, a taką zdobycz należy wypalić razem, +5 do poznawania nowych osób.

Konrad Kwiatkowski, 25 marca 2010, 4:58 / Polecamy, Technologie / Tagi: , , ,

0 Odpowiedzi do “Imprezowe TOP 5 czyli niezbędnik małego melanżowicza”


  • Brak Komentarzy

Dodaj Komentarz

Connect with Facebook