Na Facebooku dzieje się, oj dzieje. I to niekoniecznie dobrze. Przede wszystkim, prawdopodobnie stracimy ponad 400 fanów. A dokładnie to wszystkich.
Jak donosi bowiem Grzegorz Marczak na blogu Antyweb, Facebook rezygnuje z fan pages. Na rzecz like it. To znaczy strony zostaną, ale nie będą miały fanów, lecz connections. Lub „ludzi, którzy to lubią”. Poza tym w tej kwestii niewiele ma się zmienić – polubienie danej strony ma się wiązać z takimi samymi konsekwencjami co zostanie fanem. Nie będzie można natomiast polubić czy komentować takiej aktywności – odpadnie więc jeden z naszych sposobów na zdobycie wielu „lajków” na Facebooku. Cały poradnik będzie zresztą do wymiany… Komentować tego nie chcę, bo zgadzam się z Grzegorzem. I mogę powiedzieć tylko jedno – będzie bałagan.
Druga zła wiadomość (o której doniósł Techcrunch, a za nim także Antyweb) dotyczy prywatności. Facebook co jakiś czas przeprowadza na nią zamach. Najpierw wprowadzili nowe ustawienia prywatności, które – odpowiednio skonfigurowane – oddzielają nas całkowicie od obcych, ale domyślnie ujawniają o nas wszystko. Potem pozwolili twórcą aplikacji zbierać nasze e-maile i wysyłać na nie powiadomienia (na szczęście wymaga to naszej zgody, ale wszyscy wiemy ile osób klika bezmyślnie „confirm”), a wkrótce będą udostępniać nasze informacje tzw. „Pre-Approved Third-Party Websites and Applications”.
Oznacza to, że wszystkie upublicznione przez nas informacje będą mogły zostać przesłane zaakceptowanym partnerom. I nie będzie to tylko nasze imię, nazwisko i zdjęcie, ale także nasze informacje z profilu, nasi znajomi, nasze dyskusje i (nowość) informacja o tym czy jesteśmy on-line oraz z którego punktu dostępowego się łączymy.
Oczywiście, będzie można się z tego wypisać, ale znowu – domyślnie wszystkie nasze informacje będą upubliczniane.
Jak widać, Facebook daje wiele, ale chce od nas w zamian wszystkiego. Chyba trzeba będzie pomyśleć o jakiejś alternatywie, ale z tym będzie ciężko bo:
- wszyscy tu są,
- to przecież takie wygodne.
Z drugiej jednak strony, jak dotąd każdy serwis społecznościowy kończył tak samo, wygryzany przez lepszego konkurenta. Mam wrażenie, że tu może być podobnie.
A jeśli interesuje Was więcej informacji na temat „like it”, tu znajduje się „tajny” dokument Facebooka w tej sprawie. 1 kwietnia pojutrze, więc wygląda poważnie.








0 Odpowiedzi do “Facebook kombinuje”