Ucz się w metrze

22 lutego 2010, Marcin Sierant

Metro było w ten weekend bardzo wdzięcznym tematem rozmów. W szczególności dla tych setek pijanych lub (następnego dnia) skacowanych ludzi którzy muszą się przesiąść do autobusu Z-1 lub tramwaju 70, a potem jeszcze raz do metra. To jednak niewielki problem w porównaniu z billboardami w metrze. Otóż na tych outdoorowych nośnikach reklamy (chociaż stacje metra są w zasadzie indoor, ale ten problem zostawmy marketerom, względnie studentom prywatnych Wyższych Szkół Leśnictwa i Zarządzania) najczęściej pojawiają się dwa rodzaje reklam – promujących książki oraz placówki edukacyjne.

Umiejscowienie reklam z pierwszej grupy jest bardzo naturalne i oczywiste – ludzie często czytają książki jeżdżąc metrem, a taki billboard może im podpowiedzieć co kupić w Empiku w drodze powrotnej z pracy (zauważyliście że bardzo często promowane są książki których ekranizacje właśnie wchodzą do kin? teraz jest np. „Wciąż ją kocham” czy „Ghost Writer” – to chyba ma jakiś związek z tym niskim poziomem czytelnictwa w Polsce…). Dlatego skupię się na tej drugiej grupie.

Metrem jeżdżą ludzie młodzi, ambitni, dlatego kieruje się do nich bardzo różnorodną ofertę edukacyjną. I różnego rodzaju wabiki umieszczone na billboardach (w zasadzie są to „metrobordy” – tak przynajmniej twierdzi Ströer). Z powodu mojego lenistwa i niechęci do fotografowania prawie każdej reklamy na stacji metra Centrum umieściłem tylko kilka przykładów, choć jest ich jeszcze drugie tyle. Drugi problem to mizerna jakość – zdjęcia były robione telefonem komórkowym. Paradowanie z lustrzanką po stacji może nie być mile widziane przez Straż Ochrony Metra (ach ten 9/11), a strażnicy mogą nie podzielać opinii naszego kolegi, posiadacza Canona 5D MK II, że „Nikon D40 to nie aparat”.

Metod kuszenia jest kilka – możemy skusić ładną panią i tekstem w obcym języku. Działa tylko w przypadku popularnych języków – takich jak hiszpański (któż z nas nie lubi słuchać jak Speedy Gonzales robi swoje słynne Andale! Andale! Arriba! Arriba! Yii-hah!?)

Machina Edukacyjna

billboard szkoły Machina Edukacyjna

Fenomenal? Powiedzmy że ujdzie. Można też kusić widoczkami – jest zima, jedziemy metrem, tęsknimy za nartami i górami. Może więc nauczymy się przy okazji francuskiego? Znajomość tego języka może być naprawdę przydatna – pozwala na przykład uniknąć rozpuszczania gazu pieprzowego na hotelowych korytarzach przez żandarmerię…

Voila

Billboard szkoły Voila

Są też wydarzenia które nie potrzebują zbyt wiele opisu – wystarczy podać ich nazwę, a wszyscy potencjalnie zainteresowani już wiedzą o co chodzi. W końcu wielu gimnazjalistów wybiera się na targi miesięcznika „Perspektywy”, w poszukiwaniu pomocy w wyborze liceum (a że otrzymają tam zafałszowany obraz to inna sprawa).

Perspektywy - Salon Edukacyjny

reklama targów prezentujących szkoły średnie

Inne inicjatywy wymagają wyjaśnienia, ale w metrze to nie problem. Nawet przez te 2 minuty między składem który właśnie uciekł, a tym który zaraz nadjedzie zdążę zapoznać się z treścią takiej reklamy. Najczęściej dlatego, że na infoscreenach pokazują właśnie przygody tego pechowego niedźwiedzia. Nie ma nic gorszego od oglądania pociesznej pierdoły która co chwilę dostaje kopniaki od życia jeśli sami jesteśmy na nogach od godziny, zaspaliśmy, poparzyliśmy się poranną kawą, a jeszcze pasta do zębów w magiczny sposób znalazła się na naszej ulubionej koszulce bo znowu zrobiliśmy to samo i najpierw się ubraliśmy a dopiero potem umyliśmy zęby. Gorsze od przygód tego Bernarda są tylko bajeczki o tym głupim dinozaurze i jeszcze głupszej małpie (lub na odwrót) pokazywane na ekranach AMS-u w wagonach metra.

W każdym razie – metodę reklamy w stylu „jak najwięcej informacji” wybrał Łazarski promując swoją Akademię Europejską pod patronatem Dariusza Rosatiego – bezpłatne kursy z WOS-u dla maturzystów. I tak spieprzycie tą maturę, ale przynajmniej kursy są darmowe, tak? Swoją drogą, to chyba po prostu reklama uczelni. Pójdziecie na kursy, zobaczycie jak jest w środku, i tak źle Wam pójdzie egzamin (WOS zawsze źle idzie, chyba że mieszkacie w małym miasteczku i wiążecie wielkie nadzieje ze studiowaniem w Warszawie – po prostu nie da się pić wódki i uczyć się WOS-u w jednym roku), nie dostaniecie się na dzienne studia na UW, więc pójdziecie do Łazarskiego. Sprytne.

Łazarski - Akademia Europejska

reklama Akademii Europejskiej na Uczelni Łazarskiego

Niestety nie zrobiłem zdjęcia reklamy pewnych studiów podyplomowych których nazwy nie pamiętam. Tam było jeszcze więcej tekstu. Cały billboard tekstu. No ale wiadomo – jak ktoś jest zainteresowany studiami podyplomowymi – prawdopodobnie ma już dyplom. A to oznacza że wprawdzie na rynku pracy szanse ma niewielkie, ale przynajmniej nie boi się tekstów dłuższych niż nagłówek z „Faktu” czy Pudelka.

Jest jeszcze ostatnia reklama – z kategori what the fuck?! Centrum Edukacyjne Nova. Zobaczcie sami.

Centrum Edukacyjne Nova

reklama Centrum Edukacyjnego Nova

Nie bardzo rozumiem dlaczego jest tu kosmita. Ok, hasło „u nas nie uczą kosmici” może być w pewnych kręgach chwytliwe (podejrzewam że chodzi dokładnie o grupę docelową, ale więcej nie powiem bo zaraz ktoś do doda na Wykop, ktoś inny poczuje się urażony, a kolejna osoba opublikuje moje zdjęcie, adres, numer telefonu, numer buta, itd.), ale dlaczego zostało okraszone tak paskudnym obrazkiem? Jedna z teorii mówi, że chodzi o koszty – Ströer za jedną reklamę w metrze wraz z drukiem liczy sobie 1400 zł netto. Jeśli zdecydujemy się na pakiet 50 nośników, cena za jeden wraz z drukiem wyniesie 1170 zł netto. Jak widać nie jest to tania forma reklamy, więc może po prostu na dobrą agencję nie starczyło i za copywritera oraz grafika robił szwagier? A może absolwent? Tym bardziej, że po wejściu na ich stronę WWW okazało się, że strategia jest spójna – autor kreacji musi więc też być webmasterem.

www.nova.edu.pl

www.nova.edu.pl

Jednak pytanie o to czy interesuje Was oferta tej szkoły uważam za retoryczne. Dlaczego, wyjaśniłem na samym początku

A poza tym, rano, w drodze na uczelnie, kiedy to oprócz zachlapania t-shirtu pastą do zębów nie zdążyłem też zjeść porządnego śniadania, najbardziej przemawia do mnie poniższa reklama.

McDonald's - wołowina gratine

Wołowina gratine - marzenie każdego studenta jadącego metrem o 7.50

Marcin Sierant, 22 lutego 2010, 10:54 / Marudzenie, Polecamy, Przewodnik / Tagi: , , , , , , , ,

0 Odpowiedzi do “Ucz się w metrze”


  • Brak Komentarzy

Dodaj Komentarz

Connect with Facebook